Dark Seed

Horror i science fiction idą ze sobą w parze jak mało co. Nie ma nic straszniejszego niż nieznane a SF pozwala właśnie na eksploracja rzeczy kompletnie nam obcych. Niestety w przeciwieństwie do filmów, nie ma zbyt wielu gier przynależących do gatunku horror science fiction. Jedną z nielicznych produkcji wpisujących się w ten podgatunek straszaków jest Dark Seed. Tylko czy produkcja point and click na DOS z 1992 roku jest jeszcze w stanie kogokolwiek wystraszyć?

Kosmici są w naszych mózgach!

Dark Seed zaczyna się niezwykle makabryczną i szokującą sceną, która nadaje ton całej produkcji. Widzimy jak bohater gry schwytany jest przez jakąś maszynę po czym w jego czoło wstrzelony jest obrzydliwy potworek. Taka scenka na otwarcie to niezły kopniak, ale to co sprawia, że ten nem moment zapada w pamięć to zasługa twórczości H.R. Gigera. Artysta znany ze swojego niezwykłego stylu, który przebił się do popkultury za sprawą filmu Obcy serwuje nam solidną dawkę tego co robi najlepiej.

Otwarcie gry jest bardzo sugestywne i w pewnym sensie graniczy z jakimś gatunkiem pornografii. Maszyna, która wstrzykuje dziwne stworzonko w głowę bohatera wygląda jak penis podczas gdy cieknąca rana w czole będzie kojarzyć się z waginą. To tylko koszmar bohatera gry, którym jest Mike Dawson, ale podczas gry czeka nas pełno mocnych momentów, które potrafią zapaść w pamięć na lata.

Dark Seed - Recenzja
Penisy i waginy na otwarcie gry.

Fabuła Dark Seed nie jest specjalnie rozbudowana. Nasz bohater budzi się po wspomnianym wyżej koszmarze z okropnym bólem głowy. W jego ręce wpada dziwaczna zabawka, która może kojarzyć się ze stworkiem z okropnego snu. Z jakiegoś powodu to prowadzi nas do zbadania domu skrywającego masę sekretów. Mike odkrywa sekretne pomieszczenia, poznaje miasto w którym przyjdzie mu żyć. Wszystko prowadzi do wielkich tajemnic i wydarzeń z dawnych czasów, które teraz będą miały olbrzymie konsekwencje.

Mam mieszane uczucia co do fabuły tej produkcji. Z jednej strony Dark Seed to całkiem sporo genialnych pomysłów, które w pewnym sensie wyprzedzają swój czas. Z drugiej strony historii mamy tutaj tyle co kot napłakał i większość gry to ciąg przypadkowych, luźno ze sobą powiązanych zdarzeń.

Dark Seed - Recenzja
Bibliotekarka ma coś nie tak z twarzą.

To jest niezwykle ewidentne na samym początku zabawy, gdzie po wstępie z koszmarem i zabawką odebraną od listonosza zostajemy pozostawieni sami sobie. Brak nam jakiegoś konkretnego celu i wskazówki co należy robić dalej. Teoretycznie to dobrze bo możemy wkręcić się w historię o powolnym odkrywaniu tajemnic w klasycznym literackim czy filmowym stylu, gdzie wszystko rozkręca się powoli. Niestety w przypadku gry nie sprawdza się to w praktyce bo bardzo łatwo jest się zgubić i stracić możliwość jakiegokolwiek postępu w fabule.

Trochę Lovecrafta, brzydali i Silent Hill

Powyższy problem wynagradzany jest trochę poprzez świetny patent z zarysem fabuły. Z początku Dark Seed stawia na zagrywki, które mogą skojarzyć się z opowiadaniami H.P. Lovecrafta. Nasz bohater trafia do opuszczonej posiadłości z tajemnicami. Dziennik poprzedniego mieszkańca tego miejsca zawiera wskazówki na temat działań jakiejś potężnej, pradawnej siły, która zagraża ludzkości. My przez samo pojawienie się w tym miejscu zostajemy wplątani w aferę i czyha na nas niebezpieczeństwo. Początek gry jest więc raczej klasyczny z odrobiną surrealistycznego dziwactwa w postaci koszmaru.

Dark Seed - Recenzja
Prawie Silent Hill.

W pewnym momencie gra przeskakuje w tryb biomechanicznego horroru i w pełni czerpie z twórczości Gigera. Jest to nagła zmiana klimatu na coś koszmarnego z dziwacznymi kosmitami próbującymi podbić Ziemię. Tematycznie dalej pasuje to do któregoś z opowiadań Samotnika z Providence. Jednak wraz z wprowadzeniem nowej mrocznej rzeczywistości, gra serwuje nam także pomysł, który odnajdziemy choćby w serii Silent Hill. Otóż wymiar kosmitów do którego trafiamy za pomocą lustra jest odbiciem naszej rzeczywistości. Oba miejsca są ze sobą powiązane i wszystko z naszego świata ma swoje odbicie w koszmarze.

Oldschool

Dark Seed to gra typu point and click w startym stylu. Bohater przemieszcza się po serii ekranów i za pomocą kursora myszki wdaje się w interakcje z otoczeniem. Mamy trochę zagadek, masę przedmiotów do zebrania i sporo czytania. Dolna część ekranu przedstawia nam opisy napotykanych rzeczy a także przemyślenia bohatera. Na pozór nie ma tutaj niczego nadzwyczajnego a same zagadki nie są tak pokręcone jak w wielu innych grach przygodowych z tamtej epoki.

Strach!!

Tylko dla wytrwałych

Tym co sprawia, że Dark Seed potrafi nieźle wkurzyć jest zastosowanie mechaniki upływu czasu. Podobnie jak w przypadku D mamy tutaj limit czasowy, dzięki któremu łatwo zrujnować przejście gry. Jeśli nie wyrobimy się z czasem to czeka nas porażka. W wypadku Dark Seed mamy trzy godziny na to by ukończyć grę. Nie jest to taki zły czas bo ten tytuł da się skończyć w jakieś 90 minut. Mykiem tutaj jest jednak to, że poza tym dużym limitem czasowym mamy także masę mniejszych przeszkód, które również są w stanie uniemożliwić nam ukończenie gry.

Wynika to z tego, że w trakcie gry mamy określoną ilość minut na wykonanie wszystkich czynności jakie należy ukończyć danego dnia. Jeśli skoncentrujemy się nie na tym co trzeba lub zrobimy coś zbyt późno to nie odpalimy jakiegoś innego wydarzenia lub nie uzyskamy czegoś niezbędnego do popchnięcia gry do przodu. Na dokładkę codzienne o 22 czasu gry nasz bohater zapada w sen. Wszystko to sprawia, że stosunkowo łatwo jest popełnić błąd uniemożliwiający skończenie gry. Na dokładkę często nie będziemy zdawać sobie z tego sprawy co tylko prowadzi do jeszcze większej frustracji.

Zapada w pamięć

Jeśli mam być w pełni szczery to muszę przyznać, że oprawa wizualna jest największym atutem Dark Seed. Pierwsza gra studia Cyberdreams wygląda bardzo unikatowo. Jest to zasługa ograniczonej palety kolorów, którą zastosowano po to by zwiększyć rozdzielczość wyświetlanej gry. Dzięki temu możemy podziwiać koszmary Gigera w pełni ich okazałości a świat gry jest mroczniejszy dzięki nawałowi brunatnych i szarych lokacji.

Dark Seed - Recenzja
Obskurne mieszkanie.

Audio wypada całkiem nieźle. Voice acting nie wychodzi najlepiej ze względu na niską jakość nagrań, które brzmią kiepsko. Muzyka za to jest klimatyczna i świetnie pasuje do tego co dzieje się na ekranie. Trochę szkoda, że melodie mają tendencję zmieniać się po każdym wczytaniu nowego pomieszczenia. To ograniczenie technologiczne tworzy jednak sytuacje, gdzie jak chcemy posłuchać jakiś utwór do końca musimy sterczeć w miejscu i nie wczytywać kolejnego fragmentu gry. Niestety nie jest to najlepszy pomysł w grze, gdzie tak bardzo liczy się czas.

Produkt swojej epoki

Dark Seed to ewidentny produkt swoich czasów. Z dzisiejszej perspektywy niegdyś przerażająca gra straszyć będzie rozgrywką, dziwnymi pomysłami i kiepskim wykonaniem. Jest to tytuł, w który trudno dziś zagrać. Nie chodzi tylko o problemy z dostępnością, ale fakt że ta gra powstała w epoce gdy przygodówki mogły być tak wkurzające. Moje pierwsze podejście do Dark Seed zakończyło się tak naprawdę zanim gra rozpoczęła się na dobre i tylko posiłkowanie się poradnikami z internetu umożliwiło mi skończenie tytułu.

Mam wrażenie, że ten tytuł stworzono jako swego rodzaju środkowy palec dla graczy. Wskazówki są trudne do wyłapania i wiele z zagadek jest nie do rozwiązania bez pomocy z zewnątrz. Szkoda też, że fabuła jest ograniczona do minimum i nie mamy okazji poznania co i jak. Zostajemy pozostawieni z ogólnym zarysem dziwnej, surrealistycznej historii o inwazji kosmitów z mrocznego, lustrzanego odbicia naszej rzeczywistości.

Dark Seed - Recenzja
Więcej wacków.

Nie wiem czy warto

Z dzisiejszej perspektywy Dark Seed jest interesującym eksperymentem z czasów powstawania pierwszych interaktywnych horrorów. Można temu tytułowi zarzucić naprawdę wiele. W końcu mamy do czynienia z czymś praktycznie niegrywalnym bez wsparcia się poradnikiem lub jakimś materiałem z internetu. Jednak Dark Seed ma swoje momenty. Głównie dzięki sztuce H.R. Gigera, która to świetne buduje mroczny i niepokojący nastrój gry. Dlatego uważam, że nie jest to produkcja, którą można kompletnie olać i odpuścić sobie przygodę w mrocznym świecie. Najlepszym i najłatwiejszym rozwiązaniem wydaje się obejrzenie jakiegoś Let’s Playa lub gotowego filmiku na którymś serwisie wideo. Wtedy dostaniemy to co w Dark Seed najlepsze bez potrzeby użerania się z niezwykle wkurzającymi elementami produkcji.

Made in China

Dark Seed oryginalnie pojawiło się na PC i Amigę. Gra doczekała się portu na PlayStation i Segę Saturn, który został wydany tylko w Japonii. Najciekawsze jest jednak to, że akurat ten tytuł doczekał się nieoficjalnego portu na Famicoma/NESa/Pegasusa. Chiński deweloper znany z tworzenia podróbek popularnych gier wybrał sobie na jeden z projektów właśnie ten tytuł. Rezultatem jest całkiem solidny i wierny port, który wypada zaskakująco dobrze jak na chińską podróbkę dziwnej gierki.