Grave Encounters aka Tropiciele mogił

Polowanie na duchy i potwory to niezwykle głupie zajęcie. W najlepszym wypadku tracimy czas i pieniądze uganiając się za czymś czego nie ma. W najgorszym wariancie narażamy swoje życie. W końcu jak dotąd nikt nie stworzył instrukcji jak odnaleźć i skonfrontować dane zjawisko paranormalne. Oznacza to, że trzeba być bardzo nierozsądną osobą żeby się czegoś takiego podejmować. Ewentualnie nie mamy nic lepszego do roboty lub chcemy zarobić. Grave Encounters to film o tym co może się stać jeśli któreś z nawiedzonych miejsc naprawdę będzie siedzibą nieczystych mocyᵙ.

Grave Encounters to jeden z wielu filmów powstałych po tym jak Paranormal Activity przywróciło filmy typu found footage do łaski. Mamy do czynienia z niskobudżetowym horrorem, gdzie przez znaczą część czasu grupa ludzi z kamerami chodzi po budynku w poszukiwaniu duchów. Twórcy zdecydowali się jednak na pójście w odrobinę innym kierunku niż większość produkcji tego typu. Dzięki temu poza całym wachlarzem sztuczek typu jump scare jak trzaskające drzwi czy ruszające się przedmioty, widzimy też potwory.

Grave Encounters
Ekipa Grave Encounters rozpoczyna ostatni odcinek programu.

Polujemy na duchy!

Fabuła filmu jest dosyć prosta. Ekipa z programu telewizyjnego zatytułowanego Grave Encounters trafia do opuszczonego szpitala psychiatrycznego, gdzie podobno grasują duchy. Śmiałkowie to typowi telewizyjni łowcy duchów, którym zależy tylko i wyłącznie na spektaklu tak by uzyskać jak największą oglądalność. Film pokazuje nam jak wygląda ich konfrontacja z prawdziwym zjawiskiem nadprzyrodzonym.

Całość można podzielić na dwie części. Pierwsze kilkadziesiąt minut to nabijanie się ze wszystkich programów o łowcach duchów. Oglądamy jak ekipa telewizyjnego programu fabrykuje momenty do swojej audycji. Widzimy jak naci łowcy starają się stworzyć za wszelką cenę ekscytujące nagranie wideo. To, że w szpitalu nic się nie dzieje nie jest dla nich problemem.

Tropiciele mogił
Zielony to kolor dominujący w Grave Encounters.

Drugą częścią filmu jest akcja po tym, gdy okazuje się, że ekipa Grave Encounters naprawdę napotkała duchy. Obserwujemy reakcje postaci na nieustannie eskalujące zjawiska paranormalne. Pojawia się tutaj sporo interesujących pomysłów, ale jest także trochę naciąganych scen mających budować dramatyczne momenty. Jednak przez większość czasu poświęconego na straszenie bohaterów i widza jest zaskakująco dobrze.

Obie części filmu dosyć dobrze ze sobą współgrają i prezentują interesujący scenariusz sytuacji, gdy któryś z wielu programów o łowcach duchów natknie się na prawdziwe potwory. Jest to o tyle ciekawe, że bohaterowie tego typu spotykają się z „niebezpieczeństwem” na własne życzenie.

Kilka rzeczy dobrych i drobne wpadki

Jeśli chodzi o pozytywne elementy tego filmu to muszę przyznać, że w kilku momentach byłem zaskoczony tym co widziałem. Były to drobnostki, ale świetnie budowały one klimat. Po pierwsze chodzi mi o to, że bohaterowie zachowują się w miarę normalnie. W przeciwieństwie do większości filmów tego typu od pewnego momentu nagrywanie materiału przestaje ich interesować. Kamery służą tak naprawdę jako urządzenia pozwalające widzieć w ciemności.

Fajnie rozbudowano też patent z tym, że jakieś siły bawią się i torturują swoje ofiary. Telewizyjna ekipa błąka się po budynku, którego konstrukcja zaczyna nie mieć sensu. Schody prowadzące donikąd, zapętlające się korytarze i inne podobne bajery. W ten sposób jako widz rozumiemy, że postacie nie mają możliwości opuścić opętanego miejsca. Jest to o tyle ważne, że wiele podobnych horrorów nie daje nam żadnego wytłumaczenia działania bohaterów. W większości przypadków powód nagrywania materiału i fakt, że osoby widzące potwory czy duchy nie uciekają tam gdzie pieprz rośnie, nie są nam przekazane. W Grave Encounters łatwiej jest nam zrozumieć sytuację bohaterów i to dlaczego nie potrafią sobie poradzić z tym co dzieje się na terenie szpitala psychiatrycznego.

W kwestii elementów, które nie przypały mi zbytnio do gustu mamy tak naprawdę tylko jedną rzecz. Chodzi o końcówkę, która moim zdaniem jest przesadzona i stara się nam zaprezentować wytłumaczenie dla wszystkiego co widzieliśmy. To prowadzi do swego rodzaju przeskoku i zaburzenia rytmu filmu. Najlepszym zobrazowaniem tego jest obrzydliwa scena ze szczurem i rurą. Jako szokujący moment sprawdza się to dosyć dobrze, ale jednocześnie jest to trochę komiczne. Podobnie jest z ostatnimi minutami i swego rodzaju wytłumaczeniem wszystkiego co dzieje się na terenie szpitala.

Kolejny kultowy horror?

Wiele osób uważa Grave Encounters za film kultowy. Jestem w stanie zrozumieć to stanowisko. W końcu mamy do czynienia z taką bardziej nowoczesną wersją Blair Witch Project. Podobny pomysł na produkcję o grupie ludzi badających zjawisko paranormalne w celu stworzenia filmu. Różnicą tutaj jest jednak zarówno charakter twórców jak i ich podejście do materiału, który tworzą. Grave Encounters stawia także na jump scare i potwory, które widzimy co sprawia, ze film bardziej wpisuje się w to czego możemy spodziewać się po horrorze. Na szczęście ten typ straszenia został uzupełniony przez sekwencje z duchami i potworami, gdzie bohaterowie stoją przed rzeczywistym zagrożeniem. W wielu momentach przekłada się to na interesujący straszak z solidnym klimatem. Jednak najciekawsze pomysły produkcji to rozwinięcie patentów z filmu o wiedźmie z Blair. No i samo zakończenie jest niezwykle kiczowate i przesadzone.

Tropiciele mogił
Podobno mamy do czynienia z filmem dokumentalnym.

Można obejrzeć

Grave Encounters to solidny straszak, który wypada pozytywnie w porównaniu z większością filmów typu found footage. Nie ma tutaj co prawda nic powalającego na kolana, ale dostajemy solidną dawkę ciekawych pomysłów i przyzwoite wykonanie. Wszystko to sprawia, że Grave Encounters jest jednym z najlepszych filmów o grupie ludzie biegającej z kamerami po to by nagrać jakieś zjawisko paranormalne.

A co Ty o tym sądzisz?