Guinea Pig: Devil’s Experiment

Groza ma wiele twarzy i istnieją najróżniejsze typy horrorów. Coś co wystraszy jedną osobę, rozbawi kogoś innego. Nie istnieje uniwersalny straszak, który przerazi wszystkich. Pisze o tym dlatego, że tym razem zabieram się za bardzo specyficzną i niewątpliwie niezwykle niszową produkcję. Cykl Guine Pig obrósł legendą i w pewnych kręgach jest to element ABC horroru. Dla innych będzie to ciekawa produkcja eksplorująca początki podgatunku torture porn w jego najczystszej postaci. Obstawiam jednak, że dla większości będzie to odrażające 40 minut brutalnego nagrania, które nigdy nie powinno zostać zamienione w film. Guinea Pig: Devil’s Experiment jednak powstało.

Świnka morska czy królik?

Guinea Pig znane u nas (według Wikipedii) jako Królik doświadczalny to seria japońskich horrorów koncentrujących się na przemocy i torturowaniu ofiary. Seria zasłynęła na świecie głownie ze względu na realistyczny wygląd niektórych scen co sprawiło, że pewne osoby podejrzewały, że mamy do czynienia z filmami typu snuff.

Guinea Pig: Devil's Experiment
Ten film wygląda jak czyjeś domowe nagranie VHS.

Tak naprawdę chodziło tylko o zarobienie szybkiej kasy na popularnej miejskiej legendzie o tym, że prawdziwe nagrania morderstw dostały się jakimś cudem do japońskich wypożyczalni kaset VHS. Niski budżet sprawił, że pierwszy film z serii – Guinea Pig: Devil’s Experiment wyglądał w miarę realistycznie. To z kolei dało początek serii naprawdę dziwnych, szokujących, momentami gorszących filmów, które stały się swego rodzaju symbolem pewnej epoki.

40 minut tortur

Guinea Pig: Devil’s Experiment rozpoczyna się od informacji, że mamy do czynienia z prawdziwym nagraniem wysłanym do osoby odpowiedzialnej za powstanie tego filmu. Celem twórcy było przetestowania granic ludzkiej odporności, ale koniec końców obraz przeistoczył się w pokaz bezlitosności trzech mężczyzn. Dalej widzimy kobietę schwytaną w zasieki w lesie i informację, ze nagranie pochodzi z lata 198X. Kolejna scena to widok kobiety przywiązanej do krzesła w jakimś pomieszczeniu i początek tortur. Trzech mężczyzn po kolei bije i zadaje ból uwięzionej kobiecie. Przemoc eskaluje wraz z upływem czasu i pięści zostają zastąpione przez worek wypełniony monetami czy sól sypaną na powstałe rany. Kolejne segmenty filmu poprzedzone są “nazwami eksperymentów”. Młoda kobieta jest poniżana i raniona w coraz okropniejsze sposoby. Widzimy mieszankę bezsensownej i niekończącej się przemocy fizycznej i psychicznej.

Gorn w pełnej okazałości

Nie ma co udawać, ze ta produkcja ma jakiekolwiek przesłanie lub stara się nam przedstawić coś ważnego. Mamy do czynienia z filmem, który stara się być namiastką tego czym mógłby być prawdziwy snuff. Seria wymyślnych i okrutnych tortur, które kulminują sceną z okiem. Najdziwniejsze jest to, że w filmie nie ma zbyt wiele typowego gore. Przemoc jest dzięki temu bardziej prawdziwa i realistyczna. Bicie, kopanie, wmuszanie alkoholu i kręcenie kimś na krześle aż do totalnego zawrotu głowy to coś co nie wymaga specjalnego przygotowania ani ekwipunku. Dzięki temu : Devil’s Experiment jest trochę bardziej szokujące od innych filmów. Mamy tutaj prawdziwy pokaz sadyzmu

Guinea Pig: Devil's Experiment
Audio tortury, czyli 24h z Disco Polo.

Trudno to polecić

Guinea Pig: Devil’s Experiment to film specyficzny i naprawdę trudno go polecić komukolwiek. Z jednej strony to efekt tego, ze oglądamy 40 minut tortur, których jedynym cele jest sadyzm. Nie ma tu żadnej specjalnej fabuły ani lipnego przesłania jakie czasem serwują nam inne horrory. Mamy tutaj torture porn w najczystszej postaci. Oczywiście przesłanie możemy sobie drobić sami i Devil’s Experiment staje się filmem o tym do czego zdolny jest człowiek, filmem o tym, że naukowe eksperymenty mogą przerodzić się w prawdziwy koszmar. W końcu naziści czy jednostka 731 w imię nauki dokonywali eksperymentów od których jeży się włos na głowie. Może film jest krytyką tego, że jako widz jesteśmy w stanie oglądać tak okropne rzeczy na ekranie? Guinea Pig: Devil’s Experiment daje nam pole do popisu do dorobienia sobie różnych teorii do tego co widzimy. Jednak tak naprawdę wątpię żeby twórcy starali się nam przekazać coś “wartościowego”. Obstawiam, ze ten film to okazja do zarobku plus możliwość popisania się zmysłowością przy efektach specjalnych i scenach tortur. W końcu jakie może być drugie dno wysypywania czerwi na rany powstałe w wyniku wylewania na kogoś gorącego oleju?

Guinea Pig: Devil's Experiment
Nie chcesz wiedzieć co stało się kilka chwil później.

Drugim powodem zniechęcającym mnie do rekomendowania tego filmu jest fakt, że każdy z nas zapewne widział już gorsze rzeczy. Nie mówię nawet o oglądaniu materiałów ze stronek takich jak Rotten czy innych depozytów przemocy. Teraz nawet w telewizji czy raportach z Internetu spotkamy się z gorszymi rzeczami pokazującymi nam ofiary ataków terrorystycznych czy działań wojennych. Nie wspominam już o nagraniach z morderstw, tortur czy zbrodni na jakie możemy natrafić kompletnie przez przypadek. Guinea Pig: Devil’s Experiment ma być undergroundowym pokazem przemocy w stylu snuff. W latach 80. to mogło mieć sens. Dzisiaj przemoc spowszedniała i nie robi na nas już takiego wrażenia bo czai się na każdym kroku i jest na wyciągniecie ręki (jeśli kogoś to kręci).

NIE!

Z tego powodu Guinea Pig: Devil’s Experiment to relikt dano minionej epoki i ciekawostka historyczna. Od samego filmu znacznie ciekawsze wszystko to co działo się wokół niego i przyczyniło się, że Guinea Pig to tak niesławna seria.

A co Ty o tym sądzisz?