Haunted PS1 Demo Disc

Epoka PlayStation to wyjątkowy czas dla gatunku jakim jest horror. Wtedy udało się skrystalizować to czym ma być survival horror. Na rynku debiutowały najbardziej rozpoznawalne marki takie jak Resident Evil i Silent Hill. Konsola Sony dostarczyła także masę interesujących horrorowych doznań takich jak Hellnight czy Parasite Eve. Dlatego nie dziwi mnie, że część sceny indie ma sentyment do tamtych lat i klimatycznych straszaków, gdzie rozmyta paćka była potworem. Przejawem tej miłości do straszenia na PSX jest Haunted PS1 Demo Disc. Czy porcja niskobudżetowych straszaków dostarczy fanom grozy odpowiednich wrażeń.

Retro straszenie

Haunted PS1 Demo Disc to owoc inicjatywy sceny indie korzystającej z platformy Itch.io, gdzie deweloperzy mogą dzielić się i sprzedawać swoje produkcje poza typowymi rynkami takimi jak Steam czy GOG. Itch stało się miejscem aktywności wielu deweloperów zainteresowanych tworzeniem straszaków w stylu retro. Deweloperzy organizują sobie tematyczne game jam i inne podobne inicjatywy. Efektem jednej z akcji tego typu jest powstanie „dysku demo” z horrorami w stylu gier z pierwszego PlayStation.

Haunted PS1 Demo Disc
Pamięta ktoś jeszcze menu tego typu?

Mamy więc do czynienia z aplikacją, która udaje staroszkolne czarne płytki z demami gier na PSX, które można było wieki temu zdobyć z magazynami o tematyce konsoli Sony. Całość wypełniona jest kilkunastoma demami, krótkimi grami i pomysłami na retro straszaki. Produkcje zawarte w Haunted PS1 Demo Disc można odpalić osobno, ale cała otoczka w tym fajny trailer nadają projektowi wyjątkowego klimatu. Dodatkowo jest to okazja do sprawdzenia produkcji, które mogły nam umknąć. W końcu na samym Itch.io mamy masę tytułów i chyba nikt nie jest w stanie przetestować ich wszystkich.

Solidna porcja straszaków

Wirtualna płyta Haunted PS1 Demo Disc zawiera 18 bardzo zróżnicowanych wersji demonstracyjnych gier indie. Mamy zarówno gry pierwszo jak i trzecioosobowe. Do tego poza klasycznymi survival horroroami inspirowanymi Resident Evil czy Silent Hill pojawiają się strzelanki FPP, symulatory chodzenia, gry przygodowe i dziwadła o saunach. Jest naprawdę bardzo różnorodnie i każda z produkcji dostarcza czegoś ciekawego.

W skład tej kolekcji wchodzą:

Oryginalnie planowałem napisać, krótkie wrażenia z każdej z powyższych gier, ale przełożyłoby się to albo na cykl tekstów, albo coś zrobione po łebkach. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest poświęcenie tego tekstu tym tytułom, które najbardziej przypadły mi do gustu lub z jakiegoś powodu zapadły w moją pamięć.

Dread Delusion

Pierwsza opisywana gra i już odchodzimy od typowej horrorowej estetyki. Zamiast straszaka mamy grę RPG rozgrywającą się w mrocznym świecie, gdzie ostatnia iskra nadziei zgasła dawno temu.

W Dread Delusion wcielamy się w rolę wyrzutka „wybranego” przez swojego boga na misję, która nie ma szans na powodzenie. Trafiamy do umierającej krainy, która więdnie od dłuższego czasu. My przemierzamy ten wyniszczony i opustoszały świat wykonując zadanie powierzone nam przez stworzenie, które nami jawnie gardzi. Po drodze napotykamy intrygujące postacie i dowiadujemy się więcej o upadku niegdyś tętniącej życiem krainy.

Haunted PS1 Demo Disc

W założeniu Dread Delusion ma być gra RPG z otwartym światem. Demo pokazuje nam elementy systemu rozwoju, postaci, czary i niektóre zadania jakie mogą czekać nas w pełnej wersji gry. Tytuł ten można chyba najlepiej opisać jako mrocznego kuzyna cyklu Elder Scrolls w wersji na PlayStation. Świat gry jest naprawdę ciekawy i pełno w nim miejsc, które warto odwiedzić po to by lepiej poznać historię tego miejsca.

Przeklęta kraina

Tym co mnie tak przyciąga do Dread Delusion jest tajemniczy świat, który nie jest po prostu dziwny lecz rządzi się innymi zasadami od tego co znamy. Pod tym względem ta gra kojarzy mi się z Kings FIeld i cyklem Dark Souls. Mam ochotę poznać sekrety i historię tego miejsca, które nie wydaje się do końca zrozumiałe, ale i tak jest niezwykle fascynujące. Już na samym początku stajemy przed dziwną maszyną-bogiem, która wygląda jak coś w klimatach steampunk czy Warhammer 40K. Dalej jest równie ciekawie. Zamiast słońca widzimy fioletową kulę z której wydostają się macki, ulice przemierzają duchy i kościotrupy a budynki wyglądają na mieszankę średniowiecznego fantasy i wspomnianego już steampunku.

Już po kilkunastominutowym demie jestem przekonany, że Dread Delusion jest czymś wyjątkowym. Jeśli ten projekt zostanie ukończony i całość będzie tak dobra jak wprowadzenie to możemy liczyć na wyśmienitą grę, która z miejsca stanie się czymś kultowym. Nie często zdarza się by świat jakiej produkcji zafascynował mnie do tego stopnia co w przypadku tej produkcji Lovely Hellplace.

Na razie Dread Delusion jest w produkcji i istnieje tylko wersja demo. Osoby wspierające twórcę na jego patreonie mają szansę uzyskać dostęp do bardziej rozbudowanej wersji demonstracyjnej. W przyszłości pełna wersja gry pojawi się na Itch.io.

Effigy

Quake było bardzo fajną grą. Dlatego dobrze dostarczyć więcej czegoś w stylu klasyka od id Software. Zakładam, że w ten sposób myślał twórca Effigy. Może to tylko moje wrażenie spowodowane dźwiękiem przy skakaniu, który kojarzy mi się tylko z jedną rzeczą?

Pierwszosobowe strzelanki nigdy nie były mocną stroną PSX. Niestety w tamtych czasach nikt nie wpadł jeszcze na to jak wykorzystać pada do gier tego typu. Na szczęście w przypadku Effigy nie ma tego problemu bo gra tylko udaje tytuł z Szaraka i sterowanie jest solidne.

Strzelanie na księżycu

Trafiamy do kolonii więziennej na księżycu odległej planety, gdzie swoją aktywność prowadzi mroczny kult. Na swojej drodze spotkamy masę wrogów, ale także przyjazne nam osoby, które szukają ratunku z przeklętej sytuacji.

Rozgrywka wypada solidnie i szybko wpadamy w rytm podobny do tego znanego z klasyków takich jak wspomniany już Quake. Sporo skakania i sekretów do odblokowania a do tego pełno wrogów do pokonania. Interesującym elementem Effigy jest to, że zamiast typowej struktury poziomów mamy coś bardziej otwartego, dającego nam większą swobodę przemieszczania się po powierzchni księżyca.

Nie wiem czy Effigy jest skazane na sukces. W końcu w ostatnich latach na rynku pojawiła się cała masa świetnych gier FPP, które nawiązują do tej samej epoki co ta produkcja. Ja widzę jednak w tytule spory potencjał. Odrobina metroidvanii i stosunkowo dużo poukrywanych umiejętności sprawiają, że Effigy trochę różni się od innych, szybkich, oldschoolowych gier FPS.

Fatum Betula

Dosyć nietypowa i mocno surrealistyczna gra o kreowaniu świata.Nie znajdę chyba lepszego sposobu na opisanie czym jest Fatum Betula. Na pierwszy rzut oka gra wygląda jak pierwszoosobowa gra przygodowa z odrobiną koszmarów z produkcji takich jak LSD dorzuconych dla urozmaicenia rozgrywki. Mam wrażenie, że ten tytuł z Haunted PS1 Demo Disc może być jednak czymś znacznie więcej.

Naszą przygodę zaczynamy w tajemniczej lokacji, gdzie dziwne stworzenie informuje nas o specjalnej misji jaka jest nam powierzona. Mamy zaopiekować się magicznym drzewem, które kształtuje świat i rzeczywistość. Naszym zadaniem jest dbanie i podlewanie tego drzewka

Natura i koszmary

Szybko okazuje się, że poza pielęgnacją drzewka możemy pokusić się o inne zabiegi i w ten sposób wpłynąć na otaczający nas świat. Podczas przygody spotykamy różne postacie i sytuacje, które pozwalają trochę lepiej zrozumieć miejsce, w którym się znajdujemy. Jest to o tyle ciekawe, że różne stworzenia prowadzić nas będą do różnych wniosków. Na przykład czy pozornie idealna kraina nie jest tak naprawdę więzieniem? Może stworzenie piekła lub po prostu niebyt jest lepszym rozwiązaniem od tkwienia w dziwacznym i bezcelowym miejscu?

Fatum Betula fajnie bawi się tym wszystkim i łączy przemyślenia filozoficzne i wątki na temat przyrody z całkiem solidną rozgrywką i naprawdę hipnotyzującą oprawą wizualną. Najlepiej to przejawia się w momentach, kiedy świat, który przemierzamy po prostu się rozsypuje i rozpada tak jakby gra była kompletnie zglitchowana. W tym wypadku ma to jednak sens z powodu samego zamysłu fabuły, gdzie nasze akcje przekładają się na stan świata, w którym żyjemy.

Tytułem z PSX z którym szybko skojarzyła mi się ta gra jest Juggernaut. Odrobina Myst połączona z surrealnym i lekko mrocznym światem, które nadają obu grom horrorowego posmaku. Właśnie to sprawia, że zostajemy wciągnięci w sam środek czegoś nie do końca zrozumiałego. Mnie to strasznie pociąga i wręcz hipnotyzuje. Dlatego Fatum Betula trafia w mój gust na kilku poziomach.

Pełna wersja Fatum Betula ma pojawić się na platformie Steam już niedługo. Jestem naprawdę zaintrygowany tym tytułem bo demko dostarczyło wrażeń i materiału do przemyśleń. Ja na pewno rzucę się na pełną wersję jak tylko będzie ona dostępna.

Filthbreed

Filthbreed to krótki horror powstały jako studencki projekt, który trafił Haunted PS1 Demo Disc i chyba jako jedyny z 17 jest już w pełni ukończonym tytułem. Mamy więc drobne oszustwo bo na dysk z demami wkradła się pełna wersja gry.

Mamy do czynienia z pierwszoosobową grą akcji w stylu czegoś takiego jak Condemned lub Dementium: The Ward. Chodzi mi o mieszankę brudnego FPP ze sporą dawką horroru. To połączenie sprawdza się tutaj nad wyraz dobrze bo lokacje z Filthbreed są obskurne i sprawiają, ze po plecach chodzą nam ciarki.

Policjant kontra potwory

W Filthbreed wcielamy się w młodego policjanta, który trafia na trop poszukiwanego przestępcy związanego z przemytem narkotyków i znikaniem ludzi. Tak się złożyło, że bandzior skrywa się w budynku, który podobno zamieszkiwany jest przez dziwny kult odprawiający zakazane rytuały. My jednak nie zważamy na zagrożenia i plotki i ruszamy za poszukiwanym by doprowadzić go przed oblicze prawa. Nie była to jednak najbardziej rozsądna decyzja. Na miejscu okazuje się bowiem, że kult zajmował się naprawdę powalonymi rzeczami i będziemy musieli walczyć o przeżycie.

Sama gra nie wygląda jak coś co poszłoby na PSX, ale nie jest to wielki problem bo nadal czuć tutaj trochę retro. Zwłaszcza przy tym jak wyglądają potwory, z którymi musimy walczyć.

Haunted PS1 Demo Disc

Samo Filthbreed nie odczeka się chyba jakiejś rozszerzonej wersji i to co pojawiło się na Haunted PS1 Demo Disc jest najprawdopodobniej wszystkim co zobaczymy. Jednak tytuł ten pozostawia po sobie naprawdę dobre wrażenia i mam ochotę na więcej. Dlatego na pewno będę śledził poczynania Bzoroza i mam nadzieję, że doczekamy się większej ilości gier od tego twórcy.

Heartworm

Uwielbiam SIlent Hill i jestem wręcz spragniony podobnej produkcji. Projkety takie jak Back in 1995 nie sprostały moim oczekiwaniom. Na szczęście wydaje się, że Heartworm może być tym czego oczekuję od oldschoolowych survival horrorów na modłę Cichego Wzgórza.

W grze wcielamy się w młodą dziewczynę o imieniu Sam, która otrzymuje tajemniczą kasetę VHS. Obejrzenie nagrania przenosi nas do opuszczonego miasteczka, gdzie dzieje się coś bardzo podejrzanego. Szybko okazuje się, że to miejsce powiązane jest z przeszłością naszej bohaterki.

Heartworm stawia na horror psychologiczny rodem z Drabiny Jakubowej czy Silent Hill. Mamy osobistą historię bohaterki, która nękana jest przez własne demony. Jest to może odrobinę wyświechtany motyw, ale po części to właśnie sprawia, że ten tytuł tak mocno kojarzy mi się z legendarnym cyklem straszaków od Konami.

Mini Silent Hill

Rozgrywka przypomina to do czego przyzwyczaiły nas klasyczne survival horrory. Sporo chodzenia, rozwiązywania zagadek i czytania notatek rozsianych po różnych miejscach. Różnicą jest tutaj to, że na ten moment w Heartworm nie ma wcale walki. Nie przeszkadza mi to zbytnio, ale do dopełnienia staroszkolnego klimatu brakuje jakichś potworów, które można potraktować gazrurką lub jakąś deską.

Kilka lokacji, które zwiedzamy mocno kojarzą mi się z Cichym Wzgórzem i klimatem miasteczka z jakąś tajemnicą. Na dokładkę wszystko wygląda bardzo dobrze i wizualnie jest naprawdę przyzwoicie. Dodatkowo w trakcie zabawy mamy masę solidnych i klimatycznych ujęć, które świetnie sprawdzają się w survival horrorze.

Heartworm zmierza na Steam i już można dodać tą grę do listy życzeń na platformie Valve. Ja na pewno będę miał tą produkcję na oku bo czuję, że dostarczy ona tego, czego brak mi we wielu wspólnych horrorach. Obym się nie przeliczył.

Ode to a Moon

Kolejna pierwszoosobowa gra znajdująca się w zestawie Haunted PS1 Demo Disc i ponownie mamy coś na pograniczu gry przygodowej i symulatora chodzenia z gęstą atmosferą. Tym razem wcielamy się w osobę prowadzącą dochodzenie w sprawie festynu, który zakończył się tragedią. Twórca gry twierdzi, że fabuła tego tytułu zainspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, ale nie mam co do tego pewności.

W każdym razie siłą Ode to a Moon jest klimat. Naszą przygodę rozpoczynamy w środku nocy, w mieszkaniu otoczeni soczystym fioletem i niebieskim bijącym z neonów na zewnątrz naszego apartamentu. Gra stosuje fajną sztuczkę z nagłymi przeskokami w czasie i przestrzeni co sprawia, że całość nabiera lekko sennego klimatu. Do tego już od pierwszych minut przed naszymi oczyma zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Nie wiemy czy to jakiś problem naszego bohatera i zwidy czy może na świecie dzieją się naprawdę dziwne rzeczy.

Kosmiczny symulator chodzenia

Demko Ode to a Moon pokazuje całkiem sprawną zabawę z kosmicznym horrorem. Jako fan twórczości ojca tego gatunku z miejsca zostałem wciągnięty w tajemniczą przygodę, która rozpoczyna się jak zwykłe śledztwo.

Muszę wspomnieć o oprawie graficznej, która jest po prostu wyśmienita. Mamy stylistykę pikselowatej epoki pierwszego PlayStation połączoną z niezwykłymi kolorami i świetnymi sztuczkami sprawiającymi, że zwiedzany rzez nas świat jest niezwykle klimatyczny i tajemniczy. Te bardziej szalone momenty wypadają tu naprawdę dobrze i robią na mnie lepsze wrażenie niż przewidywałem po samych obrazkach.

Jedyną rzeczą, która mnie odrobinę martwi jest to, że Ode to a Moon na ten moment nie grzeszy rozgrywką. Nie mam zbyt wiele przeciwko produkcjom z minimalną ilością gameplayu. Jednak horrorowe symulatory chodzenia to coś co chyba przesyciło się większości graczy. Mam nadzieję, że finalna wersja gry urozmacici nam w jakiś sposób chodzenie i podziwiane charakterystycznej dla kosmicznego horroru geometrii nieeuklidesowej .

Ode to a Moon ma za jakiś czas doczekać się pełnej wersji, która to wyląduje na Steam. Ja ten tytuł dodałem już do swojej listy życzeń.

Sauna 2000

Dosyć niepozorny tytuł i opis gry skrywa prawdziwą perełkę kolekcji Haunted PS1 Demo Disc. Na pierwszy rzut oka jest to symulator fińskiej sauny. Musimy przygotować rzeczy niezbędne do wylegiwania się w wypełnionej parą kabinie. Trzeba pociąć drewno, przynieść wodę czy zaopatrzyć się w piwo. Wszystko to na spokojnym fińskim odludziu pośród natury. Cisza i spokój o których czasem marzy każdy zapracowany człowiek. Oczywiście samo przygotowanie sauny to jedynie wierzchołek góry lodowej. W końcu nie mamy tutaj do czynienia z kolejnym niemieckim tytułem z Simulator w nazwie.

Sielankowy klimat naszej przygody na odludziu zostaje powoli zastąpiony przez coś innego. Wraz ze zbliżającym się zmrokiem zaczynamy słyszeć i zauważać różne rzeczy, które sprawiają, że nasza wyprawa na łono natury nie była najlepszym pomysłem.

Całym założeniem Sauna 2000 jest to, że w nasze ręce wpada kolejna „zaginiona” gra z epoki PlayStation. Tym razem jest to nawiedzony, surrealistyczny symulator sauny z 1999 roku. Ten motyw wypada tutaj znakomicie bo na pozór prosta gra z oprawą w stylu retro szybko nabiera wyjątkowego smaku.

Sukces tej produkcji wynika z atmosfery. Muzyka i oprawa wizualna są wyśmienite. Zwłaszcza w momentach kiedy gra robi się naprawdę zakręcona i przerażająca. Do tego klimat budowany jest także przez to, że wszystkie dialogi w grze są w języku fińskim. Nam pozostaje jedynie czytanie napisów, które nie do końca mogą odzwierciedlać kwestie wypowiadane przez postacie.

Najstraszniejsza sauna

Groza jest tutaj budowana nie przez zwykłe i proste potwory wyskakujące z szafy czy inne zabiegi charakterystyczne dla popularnego obecnie jump scare. Mamy odpowiednio budowany nastrój i atmosferę subtelnie ulegającą zmianie wraz z czasem rozgrywki. Dzięki temu uczucie niepokoju powstaje naturalnie niczym podczas nocnej przechadzki przez las. Dziwny dźwięk czy coś przemykającego przed oczami na początku może wydawać się tylko jakimś złudzeniem. Jednak z czasem wraz z narastaniem podobnych zjawisk poznajemy czym jest strach. Wszystko to prowadzi do jednego z kilku finałów różniących się miedzy sobą poziomem absurdalności, surrealizmu i grozy.

Trudno w to uwierzyć, ale gra ze słowem Sauna w tytule jest prawdopodobnie najlepszym tegorocznym horrorowym doznaniem. Wszystko to dzięki połączeniu świeżego pomysłu, nietuzinkowego podejścia i klimatu, który powala na kolana.

Sauna 2000 zostało bardzo ciepło przyjęte przez graczy i twórcy z ekipy 靄 Moya Horror pracują nad pełną wersją gry. Trudno mi powiedzieć czy ten raczej lekko surrealistyczny eksperyment da się rozciągnąć do czegoś dłuższego niż kilkadziesiąt minut rozgrywki. Sauna 2000 pokazuje jednak olbrzymi potencjał studia. Dlatego z chęcią sprawdzę nie tylko pełną wersję tej dziwacznej produkcji, ale też inne projekty jakie dostarczy nam Moya.

Zachwyt

Muszę powiedzieć, że Haunted PS1 Demo Disc to super inicjatywa. Genialna otoczka i do tego sporo interesujących gier w stylistyce retro. Co prawda niektóre z tych projektów to raczej ciekawostki na jeden raz. Jednak pośród 17 znalazło się sporo produkcji, które z wielką chęcią zobaczę w pełnych wersjach. Wyżej wymienione gry to moje typy, ale na tej składance pojawiło się więcej ciekawych produkcji. Takie Tasty Ramen to dosyć zabawna wariacja na temat horrorów, gdzie gania nas jakiś stworek. In Somnio to interesująca seria, krótkich scenek a Orange County to interesujący pomysł na horrorową grę o jeżdżeniu na deskorolce. Dlatego warto udać się na stronę projektu i pobrać cały pakiet gier. Na pewno się nie zawiedziecie i uda się wam znaleźć coś fajnego. Wszystkie gry wraz z launcherem stylizowanym na dyski demo z PSX dostępne są pod tym adresem – https://hauntedps1.itch.io/demodisc2020

Haunted PS1 Demo Disc
Tasty Ramen

Zdecydowanie warto sprawdzić

Haunted PS1 Demo Disc to nie tylko świetna oferta dla fanów grozy i eksperymentalnych straszaków w stylu pierwszego PlayStation. To także nostalgiczna podróż, które uderza mnie tym bardziej, że kiedyś podobny zestaw wersji demonstracyjnych straszaków mocno namieszał mi w głowie i przyczynił się do tego, że jestem fanem horroru. Mam olbrzymią nadzieję, że w przyszłości zobaczymy więcej podobnych projektów. Haunted PS1 Demo Disc udało się w przeciągu kilku godzin przywrócić moją wiarę w przyszłość horrorów na komputery i konsole. Uznaję to za niezwykłe osiągnięcie bo nie tak dawno bałem się, że pozostaną mi jedynie wspomnienia i starsze tytuły ogrywane już wiele razy. To „demko” zmieniło moje podejście do tematu. Dlatego z całego serca polecam Haunted PS1 Demo Disc każdemu kto lubi wirtualne straszenie.