Hellraiser Masterpieces Vol.1

Może jestem w błędzie i patrzę na uniwersum Hellraiser ze złej strony. Mam jednak wrażenie, że im więcej cenobitów i innych piekielnych elementów tym gorzej. Historia o przybyszach z innego wymiaru smakowała najlepiej w pierwszym filmie. Tajemniczy poszukiwacze absolutnej rozkoszy, którzy znajdowali się poza prostym rozróżnieniem na dobro i zło. Każdy kolejny film i książka tylko trywializowały cenobitów. Sekrety zostały zastąpione przez pospolite rozwiązania a przerażające stwory stały się typowymi potworami z horrorów. Właśnie z tego powodu przez długi czas miałem wątpliwości co do sięgnięcia po komiksy przybliżające nam mitologię Hellraiser. Moje obawy nie były bezpodstawne. Hellraiser Masterpieces

Jakiś czas temu w moje ręce wpadła cyfrowa wersja komiksów Hellraiser od Boom! Studios. Pośród masy tytułów znajdował się także tomik zatytułowany Hellraiser Masterpieces. Jest to kolekcja najlepszych opowieści z antologicznego cyklu Hellraiser wydawanego przez Marvel po sukcesie dwóch oryginalnych filmów o cenobitach. Z kilkudziesięciu opowiadań wybrano 9 najlepszych i wydano je ponownie po około 20 latach. Najlepsze to może złe słowo, ale to już będzie zależało od gustu. W każdym razie za opowiadania zebrane w tej antologii odpowiadają osoby takie jak Neil Gaiman, Larry Wachowski, Clive Barker czy Mike Mignola.

Razing Hell Part One: Stolen Time

Kolekcję otwiera historyjka autorstwa Larrego Wachowskiego znanego z Matrixa i całej masy kiepskich filmów. Razing Hell Part One: Stolen Time to jak sama nazwa wskazuje część pierwsza dłuższej opowieści. Mamy starszego człowieka, któremu udaje się uciec z „piekła” z powodu słabości Lewiatana (władca tego wymiaru, który wygląda jak czarna wersja klejnociku latającego nad głową simsów). Mężczyzna trafia do wariatkowa i zostaje z automatu zamknięty. Szybko okazuje się, ze ucieczka z piekła nie jest taka prosta i w pościg za zbiegiem ruszają bestie. Staruszek nie jest jednak jedyną osobą, której udało się zbiec z rąk cenobitów. Razing Hell to dosyć interesujący pomysł, który rozbudowuje mitologię Hellraiser w dosyć znaczący sposób. Poznajemy bardzo bolesny sposób zadawania obrażeń demonom. Dowiadujemy się także trochę więcej o wydarzeniach z przeszłości i tym w jaki sposób tak wiele osób wie o istnieniu cenobitów.

Hellraiser Masterpieces Vol. 1
Co to jest?

Niestety całość to zaledwie prolog większej historii. Historii, która nie zostaje dokończona. To sprawia, że czytelnik zostaje pozostawiony z niedosytem. Poznajemy bohaterów, którzy nie robią zbyt wiele i szykują się do czegoś większego. Nie mamy jednak okazji poznać ich misji bo ktoś wpadł na pomysł tego, że historia będzie kontynuowana w innym tomie Masterpieces. Jak łatwo można się domyśleć ten tom nie został nigdy wydany. Stolen Time nie wypada źle, ale spokojnie można się obyć bez znajomości tej opowieści. Choćby ze względu na to, że w kontekście kolekcji nie prowadzi ona nigdzie.

Wordsworth

Wordsworth to gwiazda tego zestawienia. Mamy historię, która w interesujący sposób korzysta z koncepcji zawartych w Hellraiserze, ale stoi na własnych nogach. Bohaterem jest tutaj pewien miłośnik krzyżówek, który otrzymuje od tajemniczego typka szaradę. Zamiast zwykłych zagadek pojawia się ciąg aluzji do wydarzeń z przeszłości i przyszłości naszego bohatera. Rozwiązywanie tej magicznej krzyżówki prowadzi w kierunku piekła.

Neil Gaiman dostarcza coś naprawdę interesującego na temat obsesji i tego do czego ona potrafi prowadzić. Na dokładkę dostajemy naprawdę mocną i momentami surrealistyczną oprawę graficzną, która tylko wzmacnia klimat całej opowieści. Siłą Wordsworth jest to, że zamiast być niezłą historyjką w uniwersum Hellraiser, jest świetnym horrorem. Psychologicznym horrorem o zatraceniu, który porusza te same motywy co dzieło Barkera. Robi to jednak z innej perspektywy i zamiast fizycznych przyjemności mamy kogoś obsesyjnie szukającego odpowiedzi. Kogoś kto poszukuje swojej zwichrowanej interpretacji miłości. Wszystko to bez zbędnego gore i potworków w strojach sado-maso.

Hellraiser Masterpieces Vol. 1
Zawsze wiedziałem, że krzyżówki to piekło.

Writer’s Lament

Trzecia opowiastka to króciutki przerywnik, który nie ma nic wspólnego z Lewiatanem i jego armią. Writer’s Lament opisuje proces twórczy wszelkiej maści pisarzy. Mamy tu pomysł, który jest dzieckiem twórcy i bezwzględnych kolesi w garniturach, którzy niszczą i zabijają twór autora. Puentą jest tutaj to, że za odpowiednią ilość zer na czeku, każdy jest gotów poświęcić swoje dziecko.

Dwayne McDuffie dostarcza coś prostego, ale pomysłowego co ląduje w tego typu zestawie tylko ze względu na gore. Oglądamy małego bobasa, który jest rozszarpywany przez jakiegoś producenta. Samo opowiadanie ma dodatkowe znaczenie jeśli spojrzymy na karierę Barkera. Brytyjski pisarz miał sporo pecha z przenoszeniem swoich pomysłów na srebrny ekran. To jak kolejne części cyklu Hellraiser sponiewierały markę jest tego najlepszym przykładem.

The Vault

The Vault to najsłabszy element opisywanej antologii. Nudna i przewidywalna historyjka o Konfiguracji Lamentu (kostka – zagadka, która służy do przywoływania cenobitów, czyli „demonów” tego uniwersum). Zły koleś zarządzający więzieniem posługuje się więźniami do otwarcia wrót do piekła.

Jedynym interesującym elementem tego zapychacza stron jest umiejscowienie akcji w Ameryce Południowej podczas wojny domowej. Wizualnie czasami jest interesująco, ale nic nie jest w stanie pomóc słabej historii, która korzysta z wyświechtanego motywu.

This, I saw

This, I saw to zaskakująco ważna historia, która na przestrzeni kilku stron kompletnie przebudowuje całą mitologię znaną z książki i filmów. Akcja rozgrywa się 400 lat przed naszą erą i bohaterem jest młody chłopak przechodzący inicjację by zostać wojownikiem. Bohater otrzymuje magiczną substancję, która pozwala mu zobaczyć wydarzenia z przeszłości. Dowiadujemy się o istnieniu bogini Morte Mamme i tym jak zwolennicy Lewiatana ją obalili. Poplecznicy bogini natury zostają zamknięci w pułapce-zagadce, którą muszą rozwiązać jeśli chcą przetrwać.

Hellraiser Masterpieces Vol. 1
Przeszłość wyglądała fajnie.

Z jednej strony mamy tutaj ciekawy pomysł z przedstawieniem bardzo odległych czasów i tym jak Lewiatan objawił się ludziom. Jednak obok tego mamy nową boginię plus głupi patent z historią umieszczoną wewnątrz historii. This, I saw to coś słabego co prowadzi do jednego z najgorszych elementów komiksowego kanonu Hellraiser.

The Harrowing Part 1: Resurrection

Dennych pomysłów zapoczątkowanych w This, I saw możemy zasmakować już w kolejnej historii zebranej w tej antologii. Jest to The Harrowing Part 1: Resurrection. Morte Mamme – bogini z poprzedniej historii ciągle znajduje się w uwięzi. Korzysta ona jednak ze swych mocy by wysłać grupę owadów, które naprowadzają wybranych na jej trop. Kilkoro ludzi trafia do pułapki- zagadki z This, I saw i ją rozwiązuje. Dzięki temu Morte Mamme jest wolna i daje im broń i specjalne umiejętności. Ludzie staja się jej wojownikami w konflikcie z cenobitami. Zostajemy tez uraczeni, krótką sceną bitwy pomiędzy grupą wysłanników piekła a naszymi bohaterami.

Całość jest głupia, nie pasuje klimatem do wcześniej istniejącego kanonu i stara się za wszelką cenę wepchnąć do tego uniwersum „spoko” superbohaterów. Najgorsze jest jednak to, że za pomysłem na historie stoi sam Clive Barker. Brytyjczyk prawdopodobnie chciał zarobić na komiksowej manii. Bohaterowie tej historii otrzymali bowiem własną serię komiksową zatytułowaną The Harrowers. To co się tam wyprawia z mitologią cenobitów woła o pomstę do nieba.

Pomiędzy komiksami natrafimy na interesujące grafiki.

Dead things rot

Mike Mignola serwuje nam siódmą opowieść zatytułowaną Dead things rot. Twórca Hellboya podejmuje się tutaj tematu seryjnego mordercy, który „słyszy głosy”. Oczywiście w uniwersum Hellraiser ktoś musi stać za głosami namawiającym człowieka do zabijania osób i kompletowania z ich fragmentów nowego ciała.

Dead things rot jest całkiem niezła historyjką, która mimo przewidywalności wyróżnia się swoją oprawą graficzną. Mignola ma swój unikatowy styl tworzenia komiksów, który zaskakująco dobrze pasuje do uniwersum Hellraiser.

To prepare a face

Przedostatnią historią jest kolejna perełka antologii. To prepare a face rozgrywa się gdzieś na przełomie lat 20 i 30. poprzedniego wieku. Bohaterem jest aktor znany ze swej niezwykłej umiejętności przeobrażania się w postać, która odgrywa. Niestety najnowsze filmowe wyzwanie wydaje się zbyt trudne i mężczyzna nie potrafi dobrać odpowiedniej persony do roli. Wszystko się zmienia kiedy bohater otrzymuje w prezencie ludzką twarz, która idealnie pasuje do odgrywanej postaci. To prowadzi do uznania, sławy, ale także w kierunku zbrodni i szaleństwa.

Mamy tutaj naprawdę naprawdę klimatyczna historię autorstwa Jana Stranda. Podobnie jak w przypadku Wordsworth bohaterem jest człowiek, którego poszukiwania prowadzą do obłędu, zbrodni i wprost w ramiona cenobitów. Dodatkowo tutaj mamy fajnie wykorzystany motyw niemego kina i transformacji jakich dokonywali najwybitniejsi aktorzy tamtej epoki.

Hellraiser Masterpieces Vol. 1
Mam pewne skojarzenia z Jokerem

Na dokładkę mamy tutaj odrobinę smaczków. Po pierwsze bohater tej opowieści jest najprawdopodobniej cenobitem z Dead things rot. Na dokładkę to właśnie w tej historii pojawia się Pinhead. Maskotka serii Hellraiser nie pojawia się zbyt często w opowiadaniach z tej antologii. Jednak tutaj gwiazda serii zostaje mistrzem dla przeobrażonego aktora. Wypada to naprawdę dobrze bo nowy cenobit-aktor jest jednym z najciekawszych elementów komiksowej serii. Postać ta pojawia się w kilku opowiadaniach i na ogół wypada bardzo dobrze.

The Devil’s Absolution

Kolekcję zamyka kolejna ciekawa opowieść – The Devil’s Absolution. Mamy tutaj historię relacji pomiędzy dziadkiem będącym jednym z bossów mafii i jego wnuczką. Dziewczyna jako dziecko widzi jak dziadek brutalnie morduje typka po czym zachowuje się jakby nic się nie stało. To wpływa nie tylko na rodzinne relacje, ale na całe życie bohaterki. Dalej czeka nas ciekawy wątek z cenobitami w Hollywood i odrobina akcji. The Devil’s Absolution ociera się o wspaniałość. W historyjce mamy sporo oryginalnych pomysłów. Najciekawszym patentem jest to, że zamiast typowej dla serii drogi do zatracenia mamy tutaj motyw odkupienia. Szkoda, że nie rozwinięto tego pomysłu trochę bardziej i pojawia się on na samym końcu opowiadania.

Antologia Hellraiser Masterpieces

Muszę powiedzieć, że mam trochę mieszane uczucia co do samej koncepcji antologii osadzonej w świecie Hellraiser. Na ogół jestem fanem tego typu rozwiązań. Jednak w przypadku cyklu o cenobitach większość interpretacji materiału źródłowego trywializuje najciekawsze elementy kultowego filmu i noweli. Dlatego odrobinę dziwne jest to, że Clive Barker mimo niezadowolenia z drugiego filmu postawił na swobodę twórczą każdego kto tworzył historię do zbioru. Z jednej strony jest to całkiem fajne i pozwala na różne interpretacje tego czym mają być cenobici. Z drugiej strony efektem czegoś takiego jest kompletne rozwodnienie oryginału, a także zaskakująca ilość bardzo podobnych historyjek. Co drugi twórca chciał stworzyć swojego własnego Pinheada. Takie postępowanie prowadzi do tego, że Wysłannik piekieł stało się nazwą zawodu a nie określeniem przerażającego stwora. Może przesadzam z czepialstwem? Jednak nawet w tym zbiorze, gdzie maja być najlepsze opowiadania, na każdą dobra historię przypadają dwie słabe.

Pinhead jest raczej nieobecny i nie zobaczymy go na wielu stronach Hellraiser Masterpieces.

Nie mogę napisać, że jestem zawiedziony. Hellraiser Masterpieces vol. 1 jest dokładnie tym czego się spodziewałem. Mamy do czynienia z kolekcją słabych i przeciętnych historyjek z dwoma, które warto przeczytać. Czy komiksy te rujnują markę Hellraiser? Jasne, że nie bo tapla się ona w mule już od wielu lat. Żeby było śmieszniej wiele opowiadań zawiera w sobie pomysły znacznie lepsze od tego na co w ostatnich latach wpadł sam Clive Barker. Koniec końców wychodzi na to, że nie jest tak źle i Masterpieces mogło wypaść znacznie gorzej.

[Uwaga]

Jeśli chodzi o polską wersje komiksu to z tego co wiem takowa nie istnieje. Zamiast tego wydawnictwo Egmont zaserwowało nam dwa tomy „Hellraiser” przynależące do serii Obrazy Grozy. Są to dwa zbiory opowiadań, które kompletują najciekawsze historie z komiksu Hellraiser wydawanego na przełomie lat 80. i 90. Z tego powodu część historii zawartych w Hellraiser Masterpieces pojawia się w polskim wydaniu podczas gdy inne są zastąpione przez inne opowiastki. Na szczęście dwa najlepsze opowiadania z amerykańskiej kolekcji pojawiły się w polskim tomie. Zarówno Wordsworth jak i To prepare a face można przeczytać w rodzimym języku. Hellraiser Masterpieces

A co Ty o tym sądzisz?