Historia filmowych adaptacji growych horrorów część I

Każdy fan gier wideo musi zdawać sobie sprawę z tego, że jak dotąd nie powstał ani jeden dobry film bazujący na naszej ulubionej formie rozrywki. Przynajmniej taka opinia panuje pośród większości osób zainteresowanych tematem. Osobiście nie zgadzam się z tym stwierdzeniem i po obejrzeniu kilkudziesięciu adaptacji gier mogę wskazać kilka produkcji wartych uwagi. Faktem jednak jest to, że większość produkcji wypada okropnie. Dostajemy albo coś co nie szanuje materiału źródłowego, albo szybkie odcinanie kuponu od znanej marki bez inwencji twórczej. Ja postanowiłem zabawić się w prześledzenie tego jak wygląda historia filmowych adaptacji konsolowych i komputerowych straszaków. W końcu produkcji tego typu wyszło ponad 50. Pośród nich na pewno musi być coś godnego naszej uwagi.

Nieznany dziadek

Najlepszym miejscem rozpoczęcia opowieści o grach i filmach będą zamierzchłe lata 80. Miałem okazję opisać początki gatunku horroru w tekście na temat historii straszaków. Jednym z niezwykle ważnych tytułów z tamtego prehistorycznego okresu była gra o słodziutkim tytule Sweet Home. Produkcja nie jest specjalnie znana na zachodzie bo gra nigdy oficjalnie nie opuściła Kraju Kwitnącej Wiśni. Jednak to właśnie ten przodek cyklu Resident Evil to pierwszy poważny kontakt horrorów z filmami. Dla jasności przypomnę, że przed Sweet Home pojawiło się sporo gier bazujących na popularnych horrorach. Jednak ta produkcja Capcom wyróżnia się tym, że gra powstawała wraz z filmem o tym samym tytule. Mamy więc przypadek większego multimedialnego projektu. Oczywiście tytuł nie do końca spełnia naszych kryteriów bo z tego co rozumiem to film pojawił się w kinach przed tym jak gra trafiła na NESa. Dlatego też nie możemy nazwać Sweet Home pierwszą straszną gra wideo, która doczekała się adaptacji. Chciałem jednak wspomnieć o tym tytule bo zarówno gra jak i film są dosyć interesujące i warto poświecić im trochę czasu choćby ze względu na znaczenie historyczne.

Historia filmowych adaptacji growych horrorów

Sweet Home opowiada o grupie kręcącej dokument na temat opuszczonej posiadłości znanego artysty. Na miejscu okazuje się, że dom został opuszczony przez to, że przebywają w nim krwiożercze duchy. Grupka bohaterów musi walczyć o przetrwanie i pokonać okropną klątwę. Sam film nie jest zbyt oryginalny, ale ma kilka naprawdę ciekawych momentów i czas płynie przy nim bardzo szybko. Jeśli chodzi o grę to jest ona w pewnych kręgach legendą. Sweet Home to jedna z produkcji starających się połączyć gry JRPG z horrorem. Tytuł jest jednym z pierwszych przykładów survival horrorów, czyli straszaków z przetrwaniem jako ważnym elementem rozgrywki. To właśnie ta produkcja była inspiracją dla pierwszej części Resident Evil.

Pierwsze koty

Minęło wiele lat zanim doczekaliśmy się pierwszego filmu bazującego na strasznej grze wideo. Dopiero w 2000 roku ktoś zdał sobie sprawę, że straszna gra przeniesiona na srebrny ekran może zaowocować strasznym filmem, który przyniesie twórcom sporo kasy. Pierwszą produkcją ,która spróbowała tej sztuki było Twilight Syndrome: Sotsugyō. Niskobudżetowy japoński horror wydany w czasie eksplozji podgatunku jakim jest J-Horror. Film kontynuuje wątki z trzeciej odsłony cyklu Twilight Syndrome. Podobnie jak w przypadku Sweet Home mamy do czynienia z produkcją, która nigdy nie opuściła Japonii. Z tą różnica, że Sweet Home doczekało się fanowskiego tłumaczenia a film dostępny jest do obejrzenia online. W przypadku Twilight Syndrome żadna z gier nie jest dostępna w języku angielskim. Szkoda bo przy tych produkcjach dłubał legendarny Suda 51, a Moonlight Syndrome miało olbrzymi wpływ na Produkcje takie jak The Silver Case, Killer 7, Danganronpa czy Forbidden Siren. Niestety szanse na to żeby zagrać w te perełki z epoki PSX są bardzo małe. Gry wymagają od nas dosyć dobrej znajomości języka japońskiego i wiedzy na temat kultury tego kraju.

Historia filmowych adaptacji  growych horrorów część I
Historia filmowych adaptacji growych horrorów część I

Jeśli chodzi o sam film to jest on praktycznie niedostępny i odnalezienie egzemplarza na DVD graniczy z cudem. Sotsugyō opowiada o grupie dziewczyn ( w tym bohaterki gry), które podczas zabawy w przywoływanie duchów sprowadziły sobie na głowę prawdziwe kłopoty. Bohaterki muszą pozbyć się tropiącego je ducha nim będzie zbyt późno. Film podobnie jak i gry wykorzystuje masę japońskich, miejskich legend i tradycyjne wierzenia do tego by stworzyć nietuzinkową atmosferę. Szkoda że mało kto będzie miał okazję posmakować Twilight Syndrome.

Rezydencja zła razy dwa

Kolejną produkcją powstałą na bazie horrorowej gierki jest Resident Evil. Dla odmiany jest to film, który pojawił się w kinach prawie na całym świecie. Na dokładkę gra na podstawie której powstał film jest jedną z bardziej rozpoznawalnych japońskich produkcji. Warto tez dla formalności wspomnieć, ze Biohazard znany też jako Resident Evil odpowiada za popularyzację gatunku survival horror i jest traktowany jako ojciec gier tego typu. Film na bazie mega popularnej gry o zombie w okresie zanim całemu światu przejadły się produkcje o żywych trupach to strzał w dziesiątkę Dodajmy do tego reżysera, który ma w swoim dorobku jedną genialną adaptację gry wideo (Mortal Kombat) i wyśmienity horror o kosmonautach trafiających do piekła (Ukryty Wymiar).

Historia filmowych adaptacji  growych horrorów część I
Historia filmowych adaptacji growych horrorów część I

Niestety tym razem Paul WS. Anderson nie dostarczył ognia i otrzymaliśmy film, który nie był zbytnio straszny i nie miał zbyt wiele wspólnego z grami. Resident Evil to swego rodzaju prequel dla wydarzeń z gier, który opowiada o tym jak doszło do infekcji wirusem zamieniającym ludzi w żywe trupy. Grupa żołnierzy udaje się do sekretnego laboratorium pod Raccon City by dowiedzieć się co stało się z pracującymi tam naukowcami. Główną bohaterką jest cierpiąca na amnezję Alice, w która wcieliła się Milla Jovovich. Film stawia na akcję i sceny rodem z kultowego The Matrix jednak udało się zachować odrobinę horrorowego klimatu, którego brakuje wszystkim filmowym sequelom. W ogólnym rozrachunku jest to poprawna produkcja i całkiem ciekawy straszak z kilkoma solidnymi momentami. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że jest to najlepsza odsłona z ciągnącej się jak flaki z olejem serii filmów o Alice.

Historia filmowych adaptacji growych horrorów część I

Pierwszy film z cyklu Resident Evil to dobra okazja by przypomnieć o innym projekcie związanym z serią Capcom. Otóż w 2000 roku powstał krótkometrażowy film CGI Biohazard 4D-Executer. Produkcja ta służyła jako atrakcja w wesołych miasteczkach jako pokaz nowej technologii, ale pojawiła się również w kinach. Oczywiście zgodnie z niepisaną tradycją 4D-Executer nie opuściło granic Japonii. Fani jednak zadbali o to by film był dostępny w internecie w wersji z napisami. Wizualnie produkcja przypomina scenki przerywnikowe z drugiej i trzeciej części cyklu o chciwości Umbrella. Ekipa najemników pracujących dla naszej ulubionej, złej korporacji ma za zadanie wydostać z terenu okupowanego przez zombiaki pewnego naukowca. Na miejscu komandosi zostają zaatakowani przez olbrzymiego potwora. To jednak tylko początek ich koszmaru. 4D-Executer to krótki i prosty fabularnie filmik, który ratuje się odpowiednim klimatem i całkiem solidnymi scenami gore. Mimo upływu lat całość prezentuje się dosyć dobrze. Wydaje mi się, że takie obskurne CGI z minionej epoki tylko wspomaga doznania. Jak na pierwszą próbę przeniesienia cyklu Biohazard na srebrny ekran jest naprawdę dobrze.

Domy pełne trupów, czy może to domy są trupami?

Ponad 100 milionów dolarów jakie zarobił Resident Evil sprawiło, że inne studia połasiły się na swoje horrory bazujące na grach wideo. Sukces filmu Paula WS. Andersona okazał się furtką dla wszelkiej maści adaptacji gierek. Jednym z pierwszych próbujących zarobić na nowym trendzie był Uwe Boll, który zabrał się za filmową wersję klasyka z salonów arcade jakim niewątpliwie jest The House of the Dead.

Gry z tego cyklu nie są zbyt bogate w fabułę a nawet gdy twórcy wysila się trochę bardziej to wychodzi im totalny grindhouse w stylu Overkill z Wii. W końcu trudno wymagać zbyt wiele od celowniczka, gdzie władowujemy magazynki w zombie, mutanty i inne maszkary. Chyba z tego powodu zdecydowano się na film, który ma być prequelem dla gier i dokładnie wyjaśnić skąd wzięły się ten domy nieumarłych. Niestety za scenariusz odpowiada ktoś, kto dopiero co uczy się pisać. W efekcie czego otrzymujemy film, gdzie za armię zombie odpowiada XV wieczne serum nieśmiertelności stworzone przez hiszpańskiego księdza-mordercę.

Historia filmowych adaptacji  growych horrorów część I
Historia filmowych adaptacji growych horrorów część I

Jakby tego było mało to mamy jeszcze Bolla odpowiedzialnego za reżyserię. Dzięki temu w tym genialnym filmie sceny akcji rodem z filmu o przygodach Neo (tak samo było w przypadku Resident Evil) połączono z sekundowymi urywkami gameplayu z The House of the Dead. Tylko geniusz mógł wpaść na taki pomysł. Cała reszta to głupi, nudny i sztampowy, niskobudżetowy horror o nastolatkach walczących z zombie podczas imprezy.

House of the Dead sprawiło, że Uwe stał się niesławny pośród graczy. Jednak ten film to dopiero początek jego kariery rujnowania adaptacji gier wideo. Krytyka filmów Bolla doprowadziła do jednego z najdziwniejszych zdarzeń w branży. Reżyser zorganizował walkę bokserską z kilkoma krytykami. To niecodzienne wydarzenie oryginalnie miało być podobno tylko promocją kolejnego filmu. Uwe podszedł do tego jednak poważnie i jako ktoś z doświadczeniem bokserskim po prostu wytarł podłogę nieprzygotowanymi do walki recenzentami. Co ciekawe jest to jedynie jedno z dziwnych zdarzeń w karierze tego nietypowego filmowca.

Na galerii nie próżnują

Kiedy my męczyliśmy się z okropnymi filmami o zombie, w Japonii obawiano się dzieci z mocami psionicznymi. Przynajmniej tak może się nam wydawać po obejrzeniu Galerians: Rion. Produkcja ta to trzyodcinkowa OVA, która później została przerobiona na film na potrzeby amerykańskiego rynku. Rion jest adaptacją zakręconego survival horroru z PlayStation, który zdecydowanie różni się od pozostałych gier tego typu. Galerians opowiada o losach młodego chłopca w świecie przyszłości. Nasz bohater budzi się z amnezją w tajemniczym laboratorium. Chłopak odkrywa że posiada niezwykłe moce. Korzystanie z tych umiejętności zagraża jednak jego życiu. Dzieciak zostaje wplątany w głębszą sprawę i od niego zależeć będzie przyszłość gatunku ludzkiego.

Historia filmowych adaptacji  growych horrorów część I
Historia filmowych adaptacji growych horrorów część I

Gra Galerians cechowała się tym, że świetna fabuła połączoną została z dosyć skomplikowanym systemem gry i niezwykle trudną i momentami mecząca rozgrywką. Wynikało to z tego, że nie korzystamy z typowych broni a naszym arsenałem są moce psioniczne, które musimy mieć ciągle pod kontrolą. Stworzyło to nowy rodzaj survival horroru, gdzie przetrwanie było jeszcze bardziej uzależnione od oszczędzania zasobów. Taki system sprawił jednak, ze wielu osób odpuściło sobie ten tytuł. Szkoda bo gra może pochwalić się solidna i zakręconą historią. Dlatego z pomocą przychodzi Galerians: Rion. Ten film CGI prezentuje nam wydarzenia z gry w skróconej formie tak by przygotować graczy przed premiera sequela, który pojawił się na PlayStation 2. produkcja odstrasza wizualnie a prezentowana historia jest trochę zbyt zagmatwana. Z tego powodu jest to produkcja raczej dla fanów Galerians i nie sprawdza się najlepiej jako wprowadzenie w to uniwersum.

Apokalipsa w rezydencji

Hollywoodzki Resident Evil nie miał zbyt wiele wspólnego z grami wideo, na których bazował. Tak naprawdę to trzeba się nieźle wysilić by znaleźć coś więcej niż powierzchowne powiązania z uniwersum Biohazard. Prawdopodobnie z tego powodu drugi film, tym razem bez W.S. Andersona za kamerą, poszedł w trochę innym kierunku. Apocalypse to mieszanka Resident Evil 3 z tym co zostało wymyślone w pierwszym filmie. Z tego powodu zobaczymy tutaj Jill Valentine, Calrosa Oliveira i Nemesis. To zostało wymieszane z historią o próbie wydostania się z miasta opanowanego przez zombie i komediowymi momentami dostarczonymi przez postać graną przez Mike Eppsa. Efektem tego jest głupi i w wielu momentach bezsensowny film z dennym zakończeniem.

Historia filmowych adaptacji  growych horrorów część I
Historia filmowych adaptacji growych horrorów część I

Warto także zauważyć, że Resident Evil Apocalypse to moment, w którym filmowa seria przestaje być horrorem i staje się cyklem nudnych filmów akcji o niezniszczalnej bohaterce z postaciami znanymi z gier pojawiającymi się gdzieś w tle. Niestety Resident Evil staje się Alice show. Ciekawe czy ma to coś wspólnego z faktem, że Paul W.S. Anderson odpowiedzialny za scenariusze całego cyklu jest partnerem życiowym Milli Jovocich, która wciela się w Alice?

W każdym razie drugi filmidłem to początek bardzo szybkiego upadku serii i ogólnie nienawidzę filmowego cyklu Resident Evil i odradzam wszystkim oglądanie sequeli filmu z 2002 roku.

Kto zgasił światło?

Uwe Boll nie próżnuje i nie pozwoli by ktokolwiek odebrał mu tytuł twórcy najgorszych filmów na bazie gier wideo. Dlatego w 2005 roku Niemiec powrócił z misja zniszczenia kolejnej legendarnej marki. Tym razem padło na Alone in the Dark, czyli serię gier uznaną za pierwsze survival horrory w 3D.

Cały projekt już od samego początku był problematyczny. Wynika to z tego, że film pożycza trochę z Alone in the Dark: The New Nightmare – gry, która była rebootem serii Alone in the Dark i miała skierować cykl w nowym kierunku. Tytuł jednak został chłodno przyjęty i ten reboot został porzucony na rzecz Alone in the Dark z 2008 roku. Mamy więc film powiązany z czymś co nie jest zbytnio powiązane z klasycznymi odsłonami serii. Dodajmy do tego wszystkiego Uwe Bolla, który kręci filmy w bardzo dziwaczny sposób. Wisienką na torcie jest okropna gra aktorska i tandetne efekty specjalne. Nie trudno się domyśleć, ze ten tytuł był skazany na porażkę.

Historia filmowych adaptacji  growych horrorów część I
Historia filmowych adaptacji growych horrorów część I

W tej wersji Alone in the Dark – Edward Carnby – bohater całego cyklu jest byłym agentem służb zwalczania zjawisk paranormalnych. Koleś nie pamięta swojej przeszłości i posiada wielki sekret na temat tego kim tak naprawdę jest. Edward odnajduje artefakt pradawnej cywilizacji co sprowadza na niego masę problemów. Okazuje się, że odnaleziony przedmiot ma związek nie tylko z zagrażającym światu niebezpieczeństwem, ale także przeszłością Edwarda. Wszystko to oczywiście jest zaprezentowane w najbardziej tendencyjny i przewidywalny sposób tak by nic nie mogło zaskoczyć widza.

Sam film stara się być mieszanką horroru i współczesnej wersji przygód podróżników w stylu Indiany Jonesa czy Allana Quatermaina z dodatkiem „ostrej” muzyki i scenami akcji stawiającymi na bullet time. Niestety żaden z elementów nie jest na przyzwoitym poziomie i całość to jedna wielka, okropna szmira.

Alone in the Dark może pochwalić się tym, ze jest to najniżej oceniana adaptacja gry wideo a także film, który zazwyczaj okupuje wysokie miejsca pośród najgorszych produkcji w historii kina. Jest to niezły wyczyn i dowód na to, że jeśli bardzo się staramy to wszystko jest możliwe.

No i bum

Doom zdecydowanie nie jest serią gier, które zakwalifikowałbym wprost do grona horrorów. Co prawda tematycznie gry z tego cyklu pasują pośród straszaków. W końcu mówimy o piekielnych armiach przywołanych na Ziemię dzięki mocy nauki. Do tego demony z tej gry są naprawdę koszmarne i co ważniejsze obleśne. Jednak rozgrywka tych FPSów nie pasuje do końca do survival horrorów i innych produkcji grozy. Jasne czasami jest strasznie. Zwłaszcza jeśli zabraknie nam amunicji i z cienia wyskoczy jakiś Pinky. Jednak sam gameplay to ostra rozwałka i uzbrojony po zęby Doomguy pędzący z pewnością sportowego samochodu nie pasuje zbytnio do pozostałych bohaterów horrorów. Od tego schematu odstępuje jedynie Doom 3, który był gra zdecydowanie wolniejszą i bardziej straszakową. Snucie się ciemnymi korytarzami i przełączanie się pomiędzy spluwą a latarką po to by zostać zaatakowanym przez potwora wyskakującego z jakiejś szafy. Pod tym względem Doom 3 może być straszniejszy od niejednego typowego survival horroru. Dlatego też film w znacznym stopniu inspirowany właśnie tą produkcją nadaje się do tego by wylądować w tym tekście.

Historia filmowych adaptacji  growych horrorów
Historia filmowych adaptacji growych horrorów

Doom z 2005 roku to film, który ma bardzo mało wspólnego z fabułą gier. Nie wiem czy chodziło o gotowy scenariusz, który przerobiono na filmidło na bazie gry, czy też może twórcy bali się wysokobudżetowej produkcji o inwazji armii z piekła w kosmosie. W każdym razie siły zła zostały zastąpione przez pseudonaukową paplaninę o chromosomach i sekretach dawnych cywilizacji. Ekipa komandosów z Ziemii trafia na stację badawczą na Marsie by uratować jakichś ważnych naukowców i ich badania. Później zaczyna się powolne budowanie napięcia i sceny znane ze wszystkich innych horrorów inspirowanych przez Aliens. Z dzisiejszej perpsktywy film jest głównie pamiętany przez sekwencję FPP w stylu klasycznych odsłon cyklu. Co ciekawe w filmie t jedną z głównych ról odgrywa Dwayne „The Rock” Johnson. Jednak w tamtym okresie Rock nie był gwarantem sukcesu dowolnego filmu i Doom okazał się finansową klapą.

Niemała syrenka

Forbidden Siren to jeden z najlepszych survival horrorów jakie kiedykolwiek powstały. Trudno spodziewać się czegoś innego po ludziach, którzy współtworzyli Silent Hill. Dwie odsłony serii wydane na PlayStation 2 to genialna mieszanka straszaka i składanki, gdzie nasi przeciwnicy są praktycznie nieśmiertelni. Gęsta atmosfera połączona z niezwykłą oprawą wizualną i potworami wprost z najgorszych koszmarów. Coś co wygląda jak zombie z twarzą stopioną niczym ser na pizzy czy dziwaczna krzyżówka ludzkiej głowy i ptaka zapadają na pamięć na długie lata. Wisienką na torcie jest tu fabuła. Mocno zakręcona i powalona historia czerpiąca garściami z lokalnych legend i przerażających wydarzeń do których doszło w rzeczywistości nadaje Siren unikatowego klimatu.

Historia filmowych adaptacji  growych horrorów część I
Historia filmowych adaptacji growych horrorów część I

Film nie jest bezpośrednią adaptacją którejś z gier a raczej wariacją na temat pomysłów przedstawionych w serii. Główną bohaterką jest tutaj młoda dziewczyna, która wraz ze swoim bratem i tatą przeprowadza się na tajemniczą wysepkę odciętą od świata. Lokalni mieszkańcy zachowują się bardzo dziwnie. Na dokładkę bohaterka zostaje ostrzeżona, że podczas wycia syreny nie może wychodzić na zewnątrz bo stanie się coś bardzo złego.

Filmowy Forbidden Siren jest całkiem udanym japońskim horrorem psychologicznym, który w ciekawy sposób interpretuje informacje z gier na PS2. Szkoda tylko, że budżet był tutaj mikroskopowy i w kwestii efektów specjalnych jest bardzo słabo. Dodatkowo potwory z gry wyglądają bardziej jak kiepskiej jakości zombie niż przerażające stworzenia, które wciąć śnią mi się po nocach. Mimo wszystko jest to jedna z lepszych adaptacji gier wideo jakie powstały. Forbidden Siren jest też dobrym dowodem na to, że interesujący pomysł i skromny budżet mogą przynieść lepsze efekty niż sporo kasy wywalonej w błoto na produkcje takie jak Doom czy Alone in the Dark.

Trudne początki

Pierwsze filmy bazujące na survival horrorach to mieszanka wybuchowa przeciętniaków, crapów i pozycji tylko dla największych fanów. Żaden z powyższych filmów nie jest wybitny. Niektóre z tych produkcji są tak kiepskie, że trudno napisać chociaż jedno dobre słowo na ich temat. Jednak nie jest tak tragicznie i mogło być znacznie gorzej. Przy większości z wyżej wymienionych filmów da się całkiem miło spędzić czas, zwłaszcza w wariancie wspólnego oglądania z ekipą.

Moim faworytem jest Forbidden Siren, które w całkiem ciekawy sposób bawi się z tematyką z gier. Resident Evil to przyzwoite filmidło, które jednak trochę ucierpiało przez okropne sequele. Chociaż przyznam, że Apocalypse da się jeszcze obejrzeć jeśli pod ręka mamy dobry napój, paczkę paluszków, trochę orzeszków i chipsy. Doom jest głupi i zbyt nudny jak na film na bazie gry o rozpruwaniu demonów piłą spalinową. Reszta wypada gorzej. Ewentualnie dzieła Uwe Bolla nadają się jako przykłady filmów tak złych i niekompetentnie zrobionych, że aż śmiesznych.

Powyższe filmy to jednak tylko przedsmak tego co czeka nas w kolejnych produkcjach. W końcu jest tyle innych gier – horrorów, które można zniszczyć poprzez lipne adaptacje. Jest też miejsce dla kilku pozytywnych niespodzianek i jednej produkcji, która jest naprawdę dobrym filmem. Jednak za nim do niej dojdziemy czeka nas masa szmelcu kręconego za grosze i be znajomości materiału źródłowego.

Ranking

Na koniec jeszcze subiektywny ranking adaptacji, który będzie ulegał zmianie wraz z kolejnymi częściami tego pięcioodcinkowego cyklu.

Ranking filmów:

  • 1.Forbidden Siren
  • 2.Resident Evil
  • 3.Biohazard 4D-Executer
  • 4.Doom
  • 5.Galerians: Rion
  • 6.Twilight Syndrome: Graduation
  • 7.Resident Evil Apocalypse
  • 8.House of the Dead
  • 9.Alone in the Dark

A co Ty o tym sądzisz?