Resident Evil 3

Mam wrażenie, że Nemesis to jedna z horrorowych ikon świata gier. To olbrzymie mutujące monstrum ustępuje pola tylko katowi z Silent Hill 2. Dlatego wiadomość, ze w końcu zobaczymy tego potwora w HD i nie w żadnym lipnym spin-offie serii Biohazard, sprawiła, że byłem bardzo szczęśliwy.Czy po zakończeniu mojej przygody z nowym Resident Evil 3 nadal będę szczerzył zęby niczym ten potwór?

Jedna, wielka ucieczka

Fabuła Resident Evil 3 rozgrywa się po tragicznych wydarzeniach z części pierwszej. Jill Valentine, policjantka, bohaterka oryginału ciągle przebywa w przeklętym Raccon City. Miasto chyli się ku upadkowi a rozprzestrzeniający się wirus zamienia setki jeśli nie tysiące ludzi w zombie. Nie jest to jedyny problem Jill. Okazuje się, że kobieta jest na celowniku nowego projektu złowieszczej korporacji Umbrella. Gigantyczny potwór znany jako Nemesis ma za zadanie znaleźć i zabić wszystkich członków policyjnej jednostki do której przynależy nasza bohaterka. Jill jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia i musi jak najprędzej wydostać się z koszmarnego miasteczka.

Resident Evil 3

Fabuła sprawdza się tutaj dosyć dobrze i większość znanych wydarzeń zostaje zaprezentowana w całkiem fajny sposób. Na dokładkę twórcy wykorzystali okazję i pokazują nam trochę powiązań z wydarzeniami z Resident Evil 2, które dzieje się w prawie tym samym czasie co 3. Oczywiście standardowo, większość historii to znajdźki w postaci notatek dodających smaczków i kontekstu temu co zobaczymy. Jest całkiem dobrze, ale całość ma raczej wydźwięk szybkiego filmu akcji niż typowego horroru. Nie ma zbyt wiele czasu na charakteryzacje postaci i ciągle pędzimy do przodu do kolejnych wybuchowych sekwencji. Sprawdza się to dosyć dobrze i zdecydowanie wyróżnia RE3 spośród pozostałych gier w wirusowym cyklu.

Więcej akcji

W przypadku rozgrywki mamy odrobinę rozbudowaną wersję tego co pojawiło się już w Resident Evil 2. Mamy trzecioosobową grę akcji z elementami survival horroru. Większość gry to parcie z punktu A do punktu B i rozwalanie napotkanych po drodze trupów. W trakcie eksploracji możemy znaleźć amunicję, lecznicze zioła i inne bajery ułatwiające przetrwanie w Raccon City. Od czasu do czasu pojawią się naprawdę proste zagadki, które nie wymagają od nas praktycznie żadnych umiejętności. Musimy na przykład ustawić literki z nazwami stacji tak by metro mogło przedostać się do bezpiecznego punktu. Jest też jeszcze sekwencja z łączeniem dwóch mikstur by wytworzyć lekarstwo. I to by było na tyle jeśli chodzi o zagadki. W zamian za to mamy kilka prostych sekcji „uciekanych”, gdzie na ogonie siedzi nam Nemesis. Jest też odrobina Quick Time Eventów.

Jak już wspominałem szkieletem RE3 jest remake z zeszłego roku. Gameplay został jednak wzbogacony o unik, który pozwala Jill wyminąć większość wrogów. Jest to kolosalna zmiana bo wpływa ona w znaczny sposób na styl gry. RE2 było bardziej sztywnym tytułem przypominającym mi trochę Resident Evil Revelations, czyli grę starającą się budować survival horror przez pewne ograniczenia. Resident Evil 3 to już bardziej tytuł akcji, chociaż jednak sekcja z Carlosem w roli głównej pokazuje niedoskonałości silnika do tego by stworzyć pełnoprawną strzelankę z zombiakami.W każdym razie mimo wielu podobieństw pomiędzy nowym tytułem a zeszłoroczną grą, uczucie towarzyszce rozgrywce jest zgoła inne.

Nowy Resident Evil 3 pozostawił mnie z uczuciem niedosytu, którego nie odczułem ani przy oryginalnej grze, ani przy zeszłorocznym Resident Evil 2. Wiedziałem czego się spodziewać, ale liczyłem na trochę więcej. Rozgrywka nastawiona bardziej na akcję niż horror była do przewidzenia po tym jak ogłoszono implementacje magicznego uniku. Wyszło to całkiem dobrze i gra jest bardziej dynamiczna dzięki czemu stanowi pomost pomiędzy survival horrorem a grą akcji z elementami horroru jaką było Resident Evil 4.Nie mam z tym większego problemu chociaż osobiście preferuje podejście z nowego Resident Evil, gdzie znaleziono sposób na uwspółcześnienie survival horroru.

Czepialstwo

Jest jednak kilka kwestii do których mogę się przyczepić. Pierwszą i najgorszą w moim odczuciu jest relegowanie Nemesisa do roli bossa. Liczyłem na rozwiniecie idei Mr. X z RE2 i jeszcze więcej tego co pamiętam z gry na PSX. Bestia, która nieubłaganie nas ściga i nigdy nie jesteśmy bezpieczni. Niestety zamiast tego dostajemy przeciwnika pojawiającego się w kilku oskryptowanych momentach, którego można olać do momentu jednej z kilku przymusowych walk. Nie czułem zagrożenia ze strony bestii, która miała sprawić, ze Jill jest zwierzyną. Jest to spora strata bo Nemesis był tym co zapadało w pamięć z oryginalnej gry. Tutaj to monstrum to tylko drobny dodatek napędzający fabułę.

Resident Evil 3

Kopiuj – wklej?

Drugą rzeczą na której się zawiodłem były lokacje. Z jednej strony mamy kawałek kopiuj wklej z poprzedniej gry. To było do przewidzenia i ma sens biorąc pod uwagę to, że obie produkcje rozgrywają się w podobnym czasie. Liczyłem, że to co zaoszczędzi się na kopiowaniu map pójdzie na tworzenie nowych, ciekawych miejscówek. Niestety mamy tylko jedną w miarę otwartą sekcję w Raccon City, gdzie na początku gry pobiegamy po kilku połączonych ulicach. Jednak reszta gry to liniowe i sztampowe sekcje, w których nie zagościmy na długo. Takie rozwiązanie może komuś pasować bo nadaje ono tempa grze, gdzie ze względów fabularnych czas ma olbrzymie znaczenie. Jednak z tego powodu w grze nie ma czasu na powolne badanie miejscówek i rozwiązywanie zagadek, czyli dwa elementy, które (kiedyś) były nierozerwalnie połączone z serią Resident Evil.

Gra na wieczór

Na koniec pozostaje jeszcze czas rozgrywki. Pierwsze przejście gry zajęło mi trochę ponad cztery godziny. Po skończeniu przygody pozostaje nam jedynie żyłowanie czasów i sprawdzenie się w nowych poziomach trudności. Po pierwszym skończeniu gry mamy co prawda dostęp do sklepiku z dodatkowymi przedmiotami, gdzie możemy zakupić bajery jak wyrzutnia rakiet czy nóż podpalający wrogów. To całkiem fajne dodatki, ale ich rola sprowadza się do tego by ułatwić nam zdobycie rankingu S nagradzanego za przejście gry w niewiarygodnie szybkim tempie. Brakuje tu trybu Mercenaries, czy jakiejś innej mini kampanii w stylu dodatków do RE2. Niestety zamiast tego wszystkiego mamy osobną antysymetryczną grę multiplayer Resident Evil: Resistance. Co kto lubi.

Jest spoko, ale..

Cały tekst może mieć trochę negatywny wydźwięk. To nie było moim celem i uważam, że Resident Evil 3 to naprawdę solidna pozycja warta naszej uwagi. W trakcie rozgrywki byłem zadowolony i rozwalanie zombiaków, czy odświeżanie historii Jill i Carlosa dało mi sporo frajdy. Problem pojawił się tak naprawdę przy napisach końcowych i kiedy spojrzałem na zegarek Zwłaszcza, że moje drugie podejście do kampanii na wyższym poziomie trudności skróciło czas rozgrywki o połowę. Oczywiste jest że długość gry nie jest najważniejsza i tytuł na 2 godziny może zapewnić więcej niż produkcja na 100 godzin. W tym wypadku problemem jest jednak uczucie niedosytu i to, że czułem się trochę zawiedziony. Oczywiście to tylko osobiste wrażenie i sama gra pozostaje dobrym tytułem, w który fani Resi powinni zagrać.

Cień starszego brata

Resident Evl 3 to solidny tytuł, który jednak już na starcie zostaje przysłonięty przez remake z zeszłego roku. Zamiast więcej, bardziej i mocniej mamy do czynienia z grą, która oferuje nam mniej i jest trochę inna. Nadal bawiłem się przy tym tytule dobrze, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, w której polecę komukolwiek tą produkcje nad Resident Evil 2. Widać, że historia lubi się powtarzać i Resident Evil 3 zawsze będzie stać w cieniu swojego poprzednika.