Strach w to grać! – historia przerażających gier

Strach to jedno z najpotężniejszych uczuć jakich doznamy w swoim życiu. Trudno ze 100% pewnością określić co nas wystraszy. Nie mam jednak najmniejszej wątpliwości, że każdy z nas w swoim życiu nie raz zapozna się blisko z tym, czym jest strach. Pisarze i filmowcy od zawsze wykorzystują swoje medium do wystraszenia odbiorcy. Trudno zliczyć wszystkie filmy i książki, które sprawiły, że baliśmy się ciemnego pomieszczenia lub samotna przechadzka nocą była bardziej emocjonująca niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Horror towarzyszy nam również w grach wideo. Nikt nie będzie miał problemu z rozpoznaniem kilku najpopularniejszych straszaków. Jednak historia przerażających gier jest znacznie dłuższa niż nam się wydaje. Dlatego z pomocą przychodzi Strach w to grać!, czyli przewodnik po historii horroru w grach wideo.

Prehistoria

Powiedzenie, że strach jest bardzo subiektywnym uczuciem nie jest niczym zaskakującym. Coś co sprawi, że jedna osoba wyskoczy z butów i zrobi dziurę w ścianie jak postacie z kreskówek nie ruszy kogoś innego. Osobiście uważam siebie za przedstawiciela grupy tych bardziej odpornych na horrory. Przekonany jednak jestem, że zaprezentowane tym razem straszaki nie są w stanie przerazić nikogo. Wynika to z prostego faktu, że gry te są strasznie stare i wydane były na maszyny, na których postacie reprezentowane były przez dwa czy trzy piksele. Nie oznacza to jednak, że nie należy o nich wspomnieć.

Strach w to grać! – historia przerażających gier
Strach w to grać! – historia przerażających gier

Prawdopodobnie pierwszą grą w horrorowych klimatach jest wydany w 1972 roku Haunted House.Gra ta jest jedną z pierwszych konsolowych produkcji w historii. Produkcja przeznaczona na Magnavox Odyssey rożni się zdecydowanie od tego co uznajemy za horror. Po pierwsze jest to produkcja dla dwóch graczy. Do tego talia specjalnych kart i kolorowa nakładka na ekran wyświetlający dwie białe kropki. Nikt chyba nie wyobrażał sobie, że to ma być poważny horror. W każdym razie jeden z graczy wciela się w detektywa, który ma odkryć ducha sterowanego przez drugiego gracza. Grze towarzyszą zasady wprost z gier planszowych. Na początku zabawy osoba wcielająca się w detektywa opuszcza pokój i w tym czasie gracz – duch „chowa się” gdzieś na ekranie. Potem rozpoczyna się zabawa w kotka i myszkę.

Strach w to grać! – historia przerażających gier
Strach w to grać! – historia przerażających gier

[Zainteresowanych tym jak wyglądała ta gra zapraszam na https://scratch.mit.edu/projects/10035743/ gdzie możemy sprawdzić jak mająca ponad 40 lat pozycja sprawdza się w praniu. Tytuł ten jest oczywiście tylko ciekawostką ale udowadnia on, że tematyka grozy towarzyszyła grom wideo od samego początku ich istnienia.]

Midway’s Haunted House

W 1972 roku premierę miały także dwie inne gry, które można wpisać w poczet wczesnych horrorów. Są to produkcje z salonów arcade, gdzie korzysta się z zamontowanego w kabinie karabinu. Pierwszą z nich jest Midway’s Haunted House, gdzie strzelamy do wiedźm i innych potworów szwendających się po ekranie. Przeciwnicy do których strzelamy nie są nawet odrobinę straszni, ale gra reklamowana była jako coś przerażającego, więc może te 50 lat temu ludzie bali się trochę innych rzeczy niż współcześni gracze?

Drugą w miarę podobną grą jest Killer Shark od Segi. Ponownie celujemy z karabinu do potworka, którego widzimy przed sobą. Tym razem jest to wielki, krwiożerczy rekin. Killer Shark zostało zapamiętane przez wielu graczy głownie ze względu na to, że automat do gry pojawia się w najlepszym i najgłośniejszym filmie o rekinach. Szczęki w reżyserii Stevena Spielberga zawierają kilkusekundową sekwencję z gry i przez chwilę można zobaczyć sam automat. Taka drobnostka sprawiła, że Killer Shark to pozycja kultowa i wielu fanów arcade chwali się tym automatem w swojej kolekcji.

Automat Killer Shark pojawia się na moment w legendarnym filmie o rekinie mordercy.

Obie produkcje to raczej ciekawostka bo są raczej prostymi strzelankami z elementami horroru. Dodatkowo zarówno Midway’s Haunted House jak i Killer Shark to tak naprawdę bardzo prymitywne strzelnice, które zainteresują nas maksymalnie przez dwie minuty. Jednak trudno odmówić tego, że bez gier tego typu w latch siedemdziesiątych moglibyśmy nigdy nie zobaczyć produkcji takich jak House of the Dead. Choćby z tego względu obie produkcje zasługują na wzmiankę w horrorowaych annałach

Pierwsze koty za płoty

Osiem lat po tamtym przełomowym Haunted House dostajemy kolejną nie do końca straszącą grę – Mystery House. Tytuł ten wydany został w 1980 roku na komputery Apple II. Za Mystery House odpowiada Roberta i Ken Williams – rodzice współczesnych gier przygodowych i twórcy kultowego King’s Quest. Była to ich pierwsza gra i dlatego też ma ona olbrzymie znaczenie dla historii gier wideo. Tytuł ten to klasyczna historia detektywistyczna inspirowana powieścią Agaty Christie – Dziesięciu Murzynków. Wraz z siedmioma innymi postaciami znajdujemy się w domu gdzie grasuje morderca. Naszym zadaniem jest wykrycie kto jest zabójcą zanim zostaniemy pozbawieni życia. Gra przypomina klasyczne tekstowe przygodówki wzbogacone o (bardzo proste) elementy graficzne. Całość okazała się olbrzymim sukcesem i zapewne przyczyniła się do rozwoju całej branży gier wideo.

Strach w to grać! – historia przerażających gier
Strach w to grać! – historia przerażających gier

Z punktu widzenia fana horrorów należy zwrócić uwagę na to, że w grze pojawiają się martwe ciała ludzi. Czegoś takiego nie mieliśmy okazji wcześniej zbyt często oglądać w innych produkcjach. Dodatkowo mamy element przetrwania, gdzie musimy rozwiązać zagadkę mordercy by przeżyć. Może nie jest to zbyt dużo ale wydaje mi się, że kwestie te pozwalają dołączyć Mystery House do listy przerażających gier.

Nostromo

W podobnym czasie ma miejsce produkcja japońskiej gry, która retroaktywnie uważana jest przez wielu za pierwszy przykład survival horroru.
Uchuu Yusousen Nostromo z 1981 roku to studencki projekt zainspirowany przez kultowy horror Obcy – ósmy pasażer Nostromo. Celem gry jest przetrwanie na statku, gdzie grasuje mordercza bestia z kosmosu. Biegamy po korytarzach i skrywamy się w pomieszczeniach, w których możemy trafić na przydatne przedmioty. Mamy więc podwaliny tego stanie się cechą rozpoznawczą tego podgatunku horrorów. Nostromo dostępne było na dostępnym wyłącznie w Japonii komputerze NEC PC6001, który nie podbił rynku. Prawdopodobnie z tego powodu mamy do czynienia z tytułem, który pozostaje w cieniu innych straszaków.

Haunted House

Trochę później bo w 1982 roku na Atari 2600 pojawia się kolejna gra zatytułowana Haunted House. Zdaniem wielu to właśnie ta produkcja jest pierwowzorem survival horrorów czyli pozycji takich jak Resident Evil czy Silent Hill. Jest tak ze względu na to, że w grze przychodzi nam przemierzać korytarze tytułowego nawiedzonego domu w kompletnej ciemności. Całość zabawy sprowadza się do odnalezienia kilu losowo rozlokowanych fragmentów magicznej urny. Po drodze musimy omijać nietoperze, tarantule i duchy, które to nie wyglądają zbyt strasznie. Jednak pomysł błąkania się po pomieszczenia w ciemności w poszukiwania zapałek to coś co stanie się elementem wielu gier.

Rozgrywka Haunted House przypomina trochę bardziej rozbudowaną wersję Nostromo. W obu produkcjach chodzi o błąkanie się po korytarzach i szukanie przedmiotów a także unikanie przeciwników. Produkcja z Atari jest jednak odrobinę ciekawsza i oferuje nam bardziej różnorodnych wrogów.

Strach w to grać! – historia przerażających gier
Strach w to grać! – historia przerażających gier

[Po raz kolejny wspaniałość internetu pozwala osobom nie posiadającym sprzętu Atari ( lub osobom zbyt leniwym na wyciągnięcie i podłączenie go do szafy) na zagranie w tego klasyka. Wystarczy udać się na poniższą stronę i możemy zobaczyć jak wielkie oczy ma strach. http://my.ign.com/atari/haunted-house Jeśli ktoś stanie się wielkim fanem tego tytułu to może także sięgnąć po (kiepski) remake wydany kilka late temu na Wii, XBLA i PC. Jakby tego było mało to Atari w 2014 roku wykorzystało nazwę Haunted House do wydania tandetnego pierwszoosobowego horroru, który okazał się nieziemską porażką. W ten sposób udało się skutecznie i na zawsze pogrzebać markę gry uznawanej za przodka współczesnych survival horrorów.]

3D Monster Maze

W tym samym czasie w Europie powstała inna gra, która może mianować do tytułu pierwszego survival horroru. Mowa o 3D Monster Maze na komputer Sinclair ZX81. W przeciwieństwie do dwóch pozostałych produkcji mamy tutaj grę z widokiem z perspektywy pierwszej osoby. Przedzieramy się przez labirynt, w którym znajduje się również T-rex. W tej przeklętej pułapce umieścił nas klaun, który uważa walkę o przetrwanie za niezwykła rozrywkę. Fabuła jest raczej dziwna, ale nieobliczalny klaun sprawdza się jako jako horrorowy psychopata naprawdę dobrze. Najciekawszym elementem 3D Monster Maze jest w trakcie gry otrzymujemy informacje o stanie dinozaura ścigającego nas po labiryncie. W ten sposób udaje się świetnie budować napięcie i informować gracza o zbliżającym się zagrożeniu. Dzięki temu nie musimy nawet widzieć bestii by panikować. Wystarczy prosta informacja, że wygłodniały potwór jest zaraz za naszymi plecami.

Mamy więc sytuacje, gdzie trzy gry wydane w podobnym czasie opierają się na dosyć podobnych założeniach i z łatwością można zauważyć w nich protoplastów dzisiejszych straszaków. Trudno chyba rozsądzać kto był pierwszy i dlaczego akurat dany tytuł powinien być wywyższony ponad pozostałe dwie produkcje. Do tego dochodzi fakt, że trzy powyższe gry debiutowały na trzech różnych systemach powiązanych z trzema różnymi kontynentami. Dlatego opinia na temat znaczenia danej gry może zależeć w dużym stopniu od pochodzenia osoby wypowiadającej się.

Z tego co zauważyłem Haunted House jest traktowane jako początek gatunku głownie ze względu na to, że gra pojawiła się na znacznie bardziej popularnym systemie o międzynarodowym zasięgu. Dzięki temu większa liczba graczy i developerów mogła zostać zainspirowana pomysłami z tego tytułu. Z dzisiejszej perspektywy należy też brać pod uwagę to, że Atari 2600 zostało zapamiętane przez graczy i dla tego systemu znalazło się miejsce w annałach historii branży elektronicznej rozrywki. Dlatego też chyba to właśnie Haunted House zasługuje na miano pradziadka growych horrorów.

Horrory ze srebrnego ekranu

Atari 2600 okazało się popularnym sprzętem, na którym można było znaleźć więcej gier serwujących klimat grozy. Po premierze Haunted House otrzymaliśmy także straszaka na filmowej licencji. Halloween bazujące na kultowym horrorze w reżyserii Johna Carpentera to dość interesujący pomysł. W grze wcielamy się w niańkę, która ma za zadanie chronić dzieci przed mordercą zbiegłym z domu wariatów. Mamy więc pierwsze kroki w stronę ulubionego zajęcia graczy – ochranianie NPC. Dzięki temu Halloween jest odpowiedzialne nie tylko za popularyzację slasherów, ale także sprawienie, że jako gracze musimy niańczyć bezużyteczne postacie.

Z dzisiejszej perspektywy najciekawszym aspektem Halloween jest to, że dzieci, które chroniliśmy mogły zostać zabite przez Michaela Myersa. Sceny zabójstw są bardzo graficzne jak na tamte czasy bo mamy coś wyglądającego na dekapitację i krew tryskającą z szyi ofiary. Dzisiaj sekwencja zasztyletowania dziecka przez zamaskowanego mordercę jest raczej czymś nie do pomyślenia. Jednak trzy dekady temu najwyraźniej nikt nie miał z tym problemu

Texas Chainsaw Massacre

Rok 1983 to nie tylko cyfrowa wersja Halloween. W tym czasie pojawia się także Texas Chainsaw Massacre. Produkcja ta różniła się znacząco od tamtego tytuły. Wynika to z tego, że wcielaliśmy się w mordercę a nie bohatera walczącego z nim. Nie trudno wyobrazić sobie jak gra polegająca na mordowaniu ludzi została odebrana przez rodziców. Jasne że bieganie z piłą spalinową i rozpoławianie nią ludzi nie wyglądało przerażająco. Prawdę mówiąc Leatherface w wersji na Atari wygląda jak ktoś biegający z olbrzymim kranem lub erekcją. Należy jednak pamiętać, że w tamtych czasach nikt nie wyobrażał sobie takiej dawki brutalności w grach wideo. Zapewne to przyczyniło się do słabej sprzedaży tytułu. Texas Chainsaw Massacre pozostaje jednak jedną z pierwszych gier, w których wcielamy się w kogoś złego, kto sieje spustoszenie. Może to właśnie ten tytuł dał pomysł na powstanie takich produkcji jak Manhunt?

Friday the 13th: The Computer Game

Jako, że Atari nie mogło zgarnąć całej horrorowej zabawy dla siebie to w 1985 roku pojawiła się kolejna gra korzystająca z tytułu popularnego filmu. Friday the 13th: The Computer Game wydany między innymi na Comodore 64 to kolejna gra gdzie musimy chronić kogoś przed szalonym mordercą. Gra jest jednak bardziej rozbudowana od Halloween. Po pierwsze działamy na terenie całego ośrodka wypoczynkowego. Dzięki temu poruszamy w poszukiwaniu Jasona przemieszczamy się pomiędzy kilkoma lokacjami takimi jak kościół i domki kempingowe. Po drugie mamy dostęp do różnego rodzaju broni, postacie dysponują różną ilością punktów życia i w grze występuje wskaźnik poczytalności naszego bohatera. Efekt finalny nie jest może powalający ale w grze pojawiają się interesujące pomysły.

Japonia robi swoje

W 1985 Japonia dostała naprawdę interesujący tytuł eksplorujący cyberpunkową i post-apokaliptyczną tematykę. The Screamer jest grą RPG ukazująca świat przyszłości gdzie ludzka cywilizacja została zrujnowana. Nasz bohater wyrusza do podziemnego kompleksu pełnego potworów powstałych w wyniku genetycznych eksperymentów. Interesującym jest, że graficzny styl tej produkcji przypomina bardzo mangę Fist of the North Star. Podobnie jak komiks gra czerpie wiele inspiracji z kultowych filmów o przygodach Mad Maxa. Całość łączy w sobie klasyczne RPG w stylu cyklu Wizardy z pojedynkami wprost z gier akcji tamtego okresu. Efektem tego jest dość nietypowy tytuł.

Niestety produkcja ta nigdy oficjalnie nie pojawiła się na zachodzie. Z tego powodu przez wiele lat mało kto miał okazję zagrać w ten interesujący tytuł. W internecie można znaleźć fanowskie tłumaczenie gry i osoby zainteresowane mogą sprawdzić The Screamer.

Zabawa w boga

Commodore 64 również może pochwalić się interesującą produkcją w klimatach horroru. Mad Doctor od studia Creative Sparks to kolejna perełka z 1985 roku. W tej grze wcielamy się w tytułowego szalonego doktora, który chce pokonać śmierć i stworzyć swojego własnego potwora. W tym celu wyruszamy z naszego zamku do pobliskiej wioski, gdzie musimy odnaleźć ofiary do naszego eksperymentu. Celem gry jest wybrać najlepszych kandydatów, którzy dostarczą części składowe naszej maszkary. Mad Doctor to naprawdę ciekawy pomysł i niezwykle oryginalna gra, gdzie wcielamy się w kogoś kto dosłownie chce dojść po trupach do celu. Kradzież zwłok i mordowanie a także to, że musimy pilnować głodu i pragnienia doktora czynią z tego tytułu coś unikatowego. Niestety jak to często ma miejsce w grach z tego okresu, pomysł jest znacznie lepszy od wykonania.

Uninvited

Horror i gry typu point and click idą w parze. Przynajmniej tak przez długi czas wydawało się producentom i wydawcom. Uninvited z 1986 roku to jeden z przykładów takich produkcji. Gra wydana oryginalnie na komputery firmy Apple pojawiła się także na Windowsie, Atari, Amidze, Commodore czy NESie pomiędzy 1986 a 1993 rokiem. Kolejne wersje budowały na oryginale dodając kolory i różne funkcje. Mamy więc swego rodzaju przodka współczesnej mody na porty i wersje HD gier. Sama gra opowiada o poszukiwaniu członka rodziny po wypadku drogowym. Trafiamy do nawiedzonego domu i jako nieproszony gość musimy liczyć się z masą pułapek i potworów czyhających na nasze życie.

Obcy razy trzy

Jeden z najlepszych sequeli w historii kina czyli Aliens miał swoją premierę w 1986 roku. Z tej okazji na rynku pojawiła się nie jedna a dwie gry noszące tytuł Aliens: The Computer Game. Ja najpierw skupię się na tej moim zdaniem ciekawszej pozycji. Chodzi mi o wersję wydaną przez Electonic Dreams. Jest to gra w której z perspektywy pierwszej osoby sterujemy 6. postaci z filmu i staramy się przetrwać. Jest to naprawdę oryginalne podejście do tematu, które nie tylko nadaje rozgrywce odrobinę strategii, ale także pozwala przenieść doświadczenie grupki żołnierzy walczących z niekończąca się ilością kosmitów do gry. Połowę ekranu zajmuje nam dość skomplikowany interfejs. Przedstawia on stan naszych bohaterów. Reszta ekranu to widok danej postaci i celowniczek jej spluwy. Musimy więc ciągle przełączać się pomiędzy bohaterami i pilnować czy na ekranie nie pojawiają się obcy.

Strach w to grać! – historia przerażających gier

Całość łączy w sobie elementy survival horroru z bardzo prostym i prymitywnym FPSem. To, że musieliśmy pilnować grupy komandosów sprawiało, że rozgrywka wymagała od nas sporo uwagi a sama gra skutecznie budowała napięcie Gra przypadła pewnej grupie ludzi do gustu tak bardzo że na komputery wyszedł remake tej produkcji zatytułowany LV-426.

Aliens: The Computer Game

Druga gra o tytule Aliens: The Computer Game to dosyć interesująca adaptacja filmu wydana przez Activision. Mamy do czynienia ze swego rodzaju kolekcją minigierek przedstawiającą sekwencje z kultowego horroru. Każda z sekwencji zrobiona jest w trochę innym stylu I oferuje graczom inny rodzaj rozgrywki. Mamy pierwszoosobowe walki z królową, latanie statkiem, uciekanie przed kosmitami przypominające Pac Mana, rozpoznawane wyposażenia żołnierzy czy strzelankę z widokiem z boku. Pomiędzy rożnymi sekwencjami mamy proste scenki przerywnikowe I informacje o wydarzeniach z Obcego 2. Jest to naprawdę oryginalny I fajny sposób na adaptację filmu. Niestety skoncentrowanie się na kilku, krótkich mingierkach zamiast jednym konkretnym pomyśle sprawiło, że sama rozgrywka nie jest zbyt wciągająca. Żaden z elementów nie został dopracowany przez co jesteśmy postawieni z miszmaszem pomysłów.

Aliens: Alien 2

Do dwóch powyższych produkcji można dorzucić jeszcze jeden tytuł bazujący na tym samym filmie. Na szczęście gra wydana tylko w Japonii na MSX nosi trochę inny tytuł. Aliens: Alien 2 to produkcja Square w której tworzeniu brali udział ludzie, którzy później współtworzyli Final Fantasy. Za muzykę do tej gry odpowiada legendarny kompozytor – Nobuo Uematsu. Mamy więc potencjalnie genialny tytuł, który pozostał w Japonii. Samo Aliens: Alien 2 to gra akcji z widokiem z boku, w której sterujemy Ellen Ripley. Walczymy z tytułowymi kosmitami a naszym celem jest uratowanie Newt – młodej dziewczynki znanej z filmu. Rozgrywka jest dosyć prosta ale sprawdza się całkiem znośnie jako mieszanka strzelanki i platformówki.

Strach w to grać! – historia przerażających gier
Strach w to grać! – historia przerażających gier

Nie mamy tu nic zbyt oryginalnego, a walka z obcymi potrafi być frustrująca. Co ciekawe ta gra miała pojawić się również na komputery osobiste i Famicom w wersji na dyskietki. Niestety zrezygnowano z tego I gra po prostu została zapomniana jak wiele innych tytułów wydanych tylko na MSX.

Dragon Quest na czerwono

Rok 1987 przynosi nam kolejny nieznany japoński tytuł. Podobnie jak w przypadku The Screamer gra ta mogłaby nieźle namieszać gdyby tylko dotarła do większej ilości graczy. Chodzi mi o War of The Dead – kolejny eRPeG z horrorową stylistyką. Gra zainspirowana była cyklem Dragon Quest. Chciano stworzyć podobnie wielki tytuł skupiający swoją uwagę głównie na epickiej fabule. Elementem wyjątkowym gry miała być implementacja elementów straszących. Całość przypomina w pewnym stopniu Zeldę II. Jest to wynikiem zastosowania podobnego systemu walk. Wynikało to z przekonania twórcy, że turowa gra w której korzysta się w pistoletów i wyrzutni rakiet nie będzie zbytnio emocjonująca.

Strach w to grać! – historia przerażających gier
Strach w to grać! – historia przerażających gier

War of the Dead opowiada o grupie agentów amerykańskiej armii do spraw paranormalnych. Wyruszają oni do pewnego miasteczka, gdzie dzieją się dziwne rzeczy i zaginęła tam cała grupa komandosów. Całość sprowadza się do odszukiwania cywili i pozostałych przy życiu żołnierzy by przetransportować ich w bezpieczne miejsce. Pozycja ta cechowała się masą interesujących pomysłów jak cykl dnia i nocy. Niestety nieziemsko wysoki poziom trudności, masa głupich decyzji związanych z gameplayem i brak anglojęzycznej wersji gry czynią tą produkcje czymś po prostu niedostępnym dla 99% graczy. Gra doczekała się rimejku poprawiającego wiele z wad oryginalnej produkcji. Niestety również on nie jest dostępny w innej wersji niż w języku Kraju Kwitnącej Wiśni. Dopiero wydany w 1988 roku sequel jest do zdobycia w angielskiej wersji, która powstała dzięki staraniom fanów. Tytuł ten pozostaje więc jedynie ciekawostką po którą sięgną wyłącznie nieliczni.

Zakrwawiona maska

Ostatnim omawianym tym razem tytułem jest perełka od Namco. Splatterhouse jest dość prostą chodzoną bijatyką, która nadrabia wszelkie braki w gameplayu brutalnością i klimatem wprost z kina grozy. Wydaje mi się, że Splatterhouse jest najbardziej rozpoznawalnym tytułem z dzisiejszego zestawienia. Jest to także jedyny tytuł spośród wymienionych w tym tekście w który miałem okazję zagrać gdy był on w miarę świeży. W grze wcielamy się w młodego chłopaka, który wraz ze swoją dziewczyną decydują się schronić przed burzą w pewnej posępnej posiadłości. Na miejscu na parę czeka tragedia. Dziewczyna została porwana a nasz bohater ma na siebie nałożoną hokejową maskę i swoim wyglądem przypomina bardziej potwora niż człowieka.

Strach w to grać! – historia przerażających gier
Strach w to grać! – historia przerażających gier

Gra cechuje się olbrzymią ilością gore i licznymi nawiązaniami do straszaków z lat 80. Poziomy pełne są rozpaćkanych ludzkich zwłok walających się po podłodze, nadzianych na pale kościotrupów i plujących kwasem zombiaków, które zostały przypięte do ścian przez jakiegoś szalonego dekoratora wnętrz. Dodatkowo masa różnorodnych potworów umila nam tą siepankę. Splatterhouse doczekało się kilku sequeli i przeciętnego rimejku wydanego w 2010. roku.

Gatunek powoli się rozwija

Pierwsze kilka tytułów z lat 70. i 80. pokazują dość trudne początki straszaków. Ograniczenia ówczesnych maszyn sprawiały, że stworzenie naprawdę przerażającej gry nie było tak łatwym zadaniem. Bardzo wiele zależało od wyobraźni gracza. Nie było wtedy jeszcze ani możliwości ani pomysłu na to jak stworzyć coś co naprawdę potrafi wystraszyć. Warto jednak się nimi zainteresować choćby ze względu na ciekawość i przypomnienie sobie jak daleko zaszła nasza ulubiona branża rozrywki. Nie można także zapomnieć o tym, że to właśnie w tym okresie powstało wiele rozwiązań, które stały się podwalinami późniejszych straszaków. Pomysły z tytułów powstałych w tamtych zamierzchłych czasach przerodziły się w wyśmienite horrory, które dobrze wspominamy. No bo czy w takim 3D Monster Maze nie ma odrobiny gier takich jak Amnesia czy Alien: Isolation?

Kolejnym razem będzie o grach zdecydowanie bliższych mojemu sercu. Końcówka lat 80. i lata 90. to kilka horrorów, które do dnia dzisiejszego dobrze wspominam a także masa interesujących projektów, które nie do końca wypaliły. O tym tym wszystkim w kolejnej części cyklu Strach w to grać!