Yamishibai: Japanese Ghost Stories

Lokalne wierzenia i legendy świetnie nadają się na opowieści grozy. Głownie ze względu na to, że dosyć specyficzne historyjki zawierają w sobie uniwersalny element, który spotkamy w podobnych materiałach z całego świata. Nie ważne czy będą to europejskie strachy czy koreańskie potwory, przesłanie pozostaje podobne. Dlatego cieszę się na każdą odrobinę lokalnego folkloru i horroru z każdego zakątku świata. Yamishibai: Japanese Ghost Stories wydaje się dostarczać ten rodzaj grozy w małych porcjach. Tylko czy mini dawki lęku działają dobrze?

Mini dawka grozy

Yamishibai: Japanese Ghost Stories to niezwykle unikatowe anime oferujące antologię opowieści grozy inspirowanych folklorem i miejskimi legendami Kraju Kwitnącej Wiśni. W przeszłości mieliśmy do czynienia z kilkoma seriami o podobnej specyfice. Tym co wyróżnia tę produkcję jest stylistyka i czas trwania poszczególnych odcinków. Yamishibai inspirowane jest japońską uliczną sztuką kamishibai, gdzie narrator korzystał z kolekcji obrazków pokazywanych widzom podczas opowiadania historii czy bajki. Natomiast jeśli chodzi o długość odcinków tego anime, to każdy zajmuje tyle czasu co zaparzenie herbaty. Przeciętny epizod trwa tutaj pomiędzy trzema a czterema minutami. Mamy więc krótkie historyjki z oryginalną oprawą wizualną.

Yamishibai: Japanese Ghost Stories
Kamishibai, czyli teatr ilustracji.

13 razy strach

Pierwszy sezon tego anime to trzynaście odcinków prezentujących nam trzynaście historyjek opowiadanych przez tajemniczego narratora, który zajmuje się kamishibai. Dzięki temu całość to antologia nie powiązanych ze sobą bezpośrednio historii grozy dziejących się na terenie Japonii. Epizody prezentują nam zarówno miejskie legendy jak i folklor i pomysły twórców na to jak skutecznie wystraszyć widza. Mamy więc mieszankę, gdzie napotkamy rzeczy, o których mogliśmy już słyszeć a także zupełnie nowe pomysły i interpretacje klasycznych historyjek.

Talisman woman

Pierwszy odcinek anime dobrze nadaje ton całej produkcji. Mamy opowieść i młodym mężczyźnie, który przeprowadza się do nowego mieszkania. Bohater przez przypadek na suficie odnajduje dziwny talizman lub jakieś magiczne zaklęcie. Jakby tego było mało za oknem mężczyzna widzi przerażającą kobietę, która się w niego wpatruje.

Ta historyjka to esencja tego, czym jest Yamishibai: Japanese Ghost Stories. Mamy odrobinę lokalnych wierzeń, horrorową atmosferę i często zaskakujące zaskoczenie. Dodatkowo odcinek jest tak napisany, że jako widz możemy sobie sporo dopowiedzieć. Jest tutaj miejsce na naszą wyobraźnię i interpretację tego co zobaczyliśmy.

W przypadku tego epizodu można mówić o kobiecie, która starała się uratować życie głównemu bohaterowi za pomocą talizmanów odpędzających duchy. Jednak równie dobrze może być to opowieść i kobiecie przywołującej złą energię do pewnego pomieszczenia za pomocą klątw i zaklęć. Tylko od nas zależy, który z wariantów jest ciekawszy i straszniejszy.

Zanbai

Młody mężczyzna ulega wypadkowi podczas podróży w górach. Bohater trafia do pobliskiego szpitala, gdzie trafia na trzech bardzo dziwnych mężczyzna, którzy nie tylko podejrzanie wyglądają, ale zachowują się tak jakby było z nimi coś nie tak.

Yamishibai: Japanese Ghost Stories

W przypadku Zanbai nasze pole do interpretacji jest całkiem spore i zależy jak potraktujemy tytułowy rytuał klątwy. Z jednej strony można spojrzeć na ten odcinek jak na grupę ludzi lub demonów, które przywołują klątwę na bohatera. Ja jednak preferuję wersję, gdzie duchy próbują powstrzymać bohatera przed śmiercią a samo Zanbai jest formą ostrzeżenia mężczyzny przed tym co go czeka.

The Family Rule

Mały dzieciak w raz z rodzicami wraca w rodzinne strony, gdzie ma zostać odprawiony tradycyjny rodzinny rytuał związany ze śmiercią.

Mamy tutaj solidną porcję podejrzanych rodzinnych tradycji i pecha jaki spotyka tych, którzy w nocy wstają do toalety. Czasem warto lepiej przetrzymać aż nie zobaczymy wschodzącego słońca. Sam pomysł na rodzinną tradycje sprawia, że odcinek jest naprawdę klimatyczny i może wystraszyć. To co dzieje się później to tylko wisienka na torcie grozy.

Hair

Nauczycielka zostaje po godzinach w szkole by przygotować jakiś materiał na przyszłe lekcje. Wszystko idzie dobrze do momentu, kiedy kobieta próbuje skorzystać z kopiarki.

W moim odczuciu jest to jeden ze słabszych odcinków Yamishibai. Może to efekt tego, że włosy w Japońskim horrorze są zbyt powszechnym tematem i trudno żeby mnie one wystraszyły? Ewentualnie może chodzić o to, że mamy do czynienia z raczej typową straszakową historyjką, której brakuje czegokolwiek oryginalnego lub zaskakującego.

The Next Floor

Pewien mężczyzna zostawia swoją żonę i dziecko w sklepie bo śpieszy mu się do pracy. Bohater pędzi do windy i marzy o ciszy i spokoju. Niestety niektóre marzenia się spełniają.

The Next Floor to wariacja na temat popularnych legend o przeklętych windach. Mamy więc coś rozpoznawalnego choćby z historii o windzie do piekła. Podano to w interesujący sposób, tak by odcinek trzymał w napięciu nawet mimo wykorzystania popularnego motywu.

The Overhead rack

Przepracowany mężczyzna wraca do domu metrem. Po drodze facet zauważa dziwne stworzenie wyglądające jak mielone mięso z zębami. Metro przestaje działać ze względu na jakiś wypadek a nasz bohater musi stawić czoła stworzeniu, które go zauważyło.

Mamy kolejny odcinek pozwalający na sporo, różnych interpretacji tego co widzimy. W The Overhead rack napotkany potwór może być naszym bohaterem, inną osobą, która zginęła na torach, stworzeniem zachęcającym osoby do popełniania samobójstwa na tej linii metra. Dzięki temu ja wpadłem na trzy różne wersje tej historii. Jedna to klasyczny „sen” zmarłej osoby w stylu Drabiny jakubowej. Druga to zlepek samobójców nawiedzający miejsce, gdzie zakończyło się ich życie. Trzeci wariant to złowroga siła sycąca się energią samobójców. Pewnie jest jeszcze kilka innych opcji co mnie niezwykle cieszy.

Contradiction

Dziewczyna zostaje wybudzona w środku nocy przez telefon od swojej koleżanki. Bohaterka dowiaduje się o tym jak koleżanka wraz z chłopakiem wybrała się do opuszczonego szpitala, gdzie zaczęły się dziać bardzo dziwne rzeczy.

Yamishibai: Japanese Ghost Stories

Contradiction to jeden z najlepszych odcinków Yamishibai. W przeciągu kilku minut otrzymujemy coś co spokojnie mogłoby być pełnometrażowym filmem. Mamy świetny patent z dwiema wykluczającymi się historiami, które wzbudzają w nas niepokój. Twórcom udało się dostarczyć coś co zapada w pamięć zarówno ze względu na zaprezentowaną nam fabułę jak i to jak wyglądają tutaj potwory.

Umbrella Goddess

Chłopiec spędza wakacje na wsi u swojego kolegi. Dzieciak zauważa dziwną, wysoką postać z parasolką w zębach. Spanikowani rodzice kolegi, zamykają bohatera w szopie i każą mu przetrzymać tam całą noc.

Umbrella Goddess to kolejna wariacja uniwersalnej historii o porywanych dzieciach. Chyba w każdej kulturze pojawia się podobny motyw. Tutaj dodatkiem jest wysoka postać z parasolką w zębach co automatycznie wydaje się niezwykle dziwne nawet jeśli taka osoba nie ma złych zamiarów.

Cursed

Dziewczyna jest dotknięta okropną klątwą, która manifestuje się dziwnymi śladami na jej ciele. Matka zabiera dziecko do świątyni, gdzie kapłanka ma odprawić rytuał odpędzający złe moce.

Klasyczna historia o klątwach podana na szybko i w dosyć ładny sposób. Dzięki temu dobrze znany materiał nie ma okazji się znudzić. W tym wypadku długość odcinka jest ewidentną zaletą bo przy standardowych prawie 30 minutach przewidywalna historia byłaby trudniejsza do zniesienia.

The moon

Podczas wycieczki drużyny baseballowej chłopak przypomina sobie o tym jak kiedyś wpadł do toalety. Zdarzenie to było przerażające z wielu powodów. Teraz księżyc świeci dokładnie tak jak wtedy a bohaterowi zachciało się iść do ubikacji.

Ten odcinek jest w miarę życiowy w tym sensie, że wpadnięcie do toalety jest możliwe w wielu krajach w Azji. Tradycyjne ubikacje to praktycznie dziury w ziemi nad, którymi trzeba kucać i łatwo sobie wyobrazić utracenie równowagi i wylądowanie wewnątrz dołka. Reszta to typowa opowieść o duchach i potworach skrywających się w toalecie.

Video


Grupka chłopców postanawia obejrzeć nawiedzoną taśmę VHS. Na nagraniu jest coś, czego nie spodziewał się żaden z bohaterów.

Zaletą Video jest to, że nie dostajemy kolejnego klonu Ringu. Motyw przeklętej kasety zostaje całkiem fajnie wykorzystany i zakończenie jest w miarę dobre, bo zamiast typowych duchów dostajemy ciekawe straszydło.

Tomonari-kun

Tomonari-kun to chyba najsłabszy odcinek tego sezonu. Plama w kształcie dziecka, która chce się z kimś bawić nie jest zbyt przerażającym motywem. Jeden niezły moment nie wystarcza by dobrze oceniać ten epizod. Zwłaszcza w sytuacji gdy pozostałe opowiastki były solidne i pomysłowe.

Tormentor


Grupa chłopców stara się wytropić mitycznego potwora znanego jako tormentor. Czasami lepiej nie widzieć tego co chce się zobaczyć.

Końcowy odcinek pierwszego sezonu Yamishibai: Japanese Ghost Stories to całkiem solidny jump scare. Mamy historię o tajemniczym potworze, która toczy się w przewidywalny sposób. Nawet zakończenie jest dosyć oczywiste. Tym co nas zaskakuje jest technika jakiej użyto do prezentacji finału historii.

Anime godne naszej uwagi

Yamishibai: Japanese Ghost Stories oferuje nam kilka perełek i naprawdę solidnych odcinków, które mogą zapaść nam w pamięć na dłużej. Jest też odrobina wpadek, ale anime pozostawia po sobie pozytywne wrażenia i udowadnia, że kilkuminutowe historyjki grozy działają.

Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych mnogość interpretacji wielu odcinków Yamishibai: Japanese Ghost Stories może być frustrująca. W końcu nie każdy chce się głowić nad tym co oglądał i dorabiać sobie historii do strasznej scenki. W moim odczuciu ten patent sprawdza się świetnie bo to co niedopowiedziane może błąkać się nam w głowie jeszcze przez długi czas. Rzeczy nieznane są straszniejsze od tego co jest wytłumaczalne. Dlatego postanowienie na to żeby to widz sobie dopowiedział lub domyślał się co tak naprawdę się stało jest solidnym rozwiązaniem, które doceniam. Oczywiście jest to trochę ryzykowne bo niektóre opowieści mogą przez to wydawać się mniej straszne lub po prostu denerwować swoją niejasnością. Ja mimo wszystko jestem fanem tego rozwiązania i uważam, że w przypadku Yamishibai wychodzi ono raczej naprawdę dobrze.

Krótkie anime to swego rodzaju miecz obusieczny. Mniej czasu na antenie sprawia, że rozwinięcie jakiegoś pomysłu jest bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. Jednocześnie mocne ograniczenie czasowe sprawia, że nie ma miejsca na smuty i dłużyzny. Twórcy muszą się skoncentrować i dostarczyć esencję swojego pomysłu. Takie podejście sprawdza się dosyć dobrze w przypadku horroru. Kilka minut na straszną historyjkę często sprawdza się niezwykle dobrze. Moment na wprowadzenie do świata, szybka budowa napięcia, bum w postaci jakichś strachów i koniec. Yamishibai: Japanese Ghost Stories zdaje się perfekcyjnie opanować takie podejście. Widz w jakieś 4 minuty dostaje wszystko, czego potrzeba żeby się wystraszyć.

Unikatowy styl

W przypadku tej produkcji mamy do czynienia z projektem raczej budżetowym. Poza krótkim czasem trwania wskazuje też na to mocno ograniczony styl animacji. Yamishibai przypomina bardziej wspomniana już technikę kamishibai niż typowe anime. Mamy raczej serię obrazków, którym towarzyszy narracja i dialogi pomiędzy postaciami. Postacie poruszają się minimalnie i nigdy nie dzieje się zbyt wiele. Pasuje to jednak do tej produkcji dosyć dobrze bo jako widz zostajemy wciągnięci narracją a to co widzimy to jedynie uzupełnienie opowiadanej historii.

Yamishibai to coś wartego polecenia każdemu miłośnikowi grozy. Jeśli nie odpycha nas fakt, że mówimy o anime i nie mamy problemu z japońskim stylem straszenia to ten serial jest w czołówce antologii grozy. W przeciągu jakiejś godziny dostajemy solidną dawkę różnorodnych i w miarę oryginalnych strachów. Pośród 13 odcinków pojawiają się prawdziwe perełki, z których po prostu wylewa się klimat. Zdecydowanie polecam to anime każdemu miłośnikowi horroru. Zwłaszcza, że Yamishibai: Japanese Ghost Stories można obejrzeć za darmo na crunchyroll. Dzięki temu sprawdzenie czy ta produkcja może przypaść nam do gustu będzie kosztowało nas jedynie kilka minut. Dopiero wciągnięcie się w temat wymaga podpisania umowy z tajemniczym narratorem.